Zatrzymać chwilę…

maj 21, 2014 by

Zatrzymać chwilę…

Wiecie czego żałuję i będę żałować mając małe dziecko? Wcale nie napiszę: że nie mogę spać, że nie mogę wyjeżdżać na wakacje, że moje życie podporządkowane jest bobasowi. Nie nie, nic z tych rzeczy. Żałuję najbardziej, że musi minąć te kilka, kilkanaście lat, byśmy mogli sobie porozmawiać. Tak, jak rozmawia się z partnerem, z koleżanką, mamą itp. Owszem wiem, że za kilka lat będę tonąć w milionie pytań o życie, istotę istnienia, głupotę ludzi, pochodzenie dziusiusiów… ;) Ale chciałabym już teraz móc tyle przekazać i powiedzieć mojemu dziecku. Dopiero z wiekiem przyjdzie pora na ‚normalne’, ‚poważne’ rozmowy. Choć może nie doceniam intelektu małego człowieka, bardzo często słyszałam, że ‚taki mały, a gada jak dorosły’ odnośnie dzieci mi znanych i tych mniej znanych. Zawsze na filmach podobają mi się dzieciaczki takie mentalnie dorosłe jak na swój wiek, umiejące jakimiś trzema prostymi słowami pocieszyć Mamusię, gdy jej smutno, albo rozśmieszyć dorosłe towarzystwo mądrą ciętą ripostą… ;) Interesujące się tematami dorosłych i rozumiejące z nich więcej, niż nam dorosłym mogłoby się wydawać. Na pewno wiele zależy od tego ile czasu Rodzice poświęcają na rozmowy z takim dzieckiem, na tłumaczenie mu tych radosnych i tych smutnych aspektów życia, uczenie empatii i tolerancji wobec świata.

Nigdy nie wątpiłam w to, że Groszek będzie mądrym chłopcem i mam nadzieję, że jego ciekawość świata i wrodzona inteligencja poprowadzą go właśnie w tym kierunku: zdobywania wiedzy, dociekania, interesowania się z po prostu chęci dowiedzenia się więcej. Nie mogę się doczekać dnia, gdy zacznie budować krótkie zdania i będą interesowały go moje odpowiedzi na zadane przez niego pytania. Nie mogę doczekać się jego słodkiego głosiku, sposobu układania ust i wyrazu twarzy, gdy będzie myślał nad odpowiednimi słowami. Podobno dwujęzyczne dzieci mają z początku nieco trudniej, a raczej, troszkę dłużej zajmuje im nauka mówienia, wydaje się jakby przyswajały dwa języki i stąd dłuższy czas oczekiwania na wreszcie wypowiedziane pierwsze słowa… ;) Ale to na pewno zależy od dziecka.

Na pewno dobrym sposobem na ‚porozmawianie’ z dzieckiem jest prowadzenie pamiętnika, bloga, w którym kieruje się słowa do własnego dziecka. Sama taki pamiętnik założyłam, gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Potem zaczęłam przelewać swoje przemyślenia odnośnie ciąży i tego, co już czułam do nienarodzonego Groszka na bloga, ale nie tego, innego, bardziej osobistego. Ostatecznie chwilowo brakuje mi czasu, by uzupełniać i pamiętnik i tamten prywatny blog, ale na pewno powrócę do aktualnych zdarzeń i odczuć, które staram się w miarę regularnie zamieszczać na tamtym blogu właśnie.
Bo to, jak się czujemy jako przyszłe i obecne Mamy w danej chwili mija, każda sytuacja nie powtórzy się nigdy więcej. Nigdy nasze maleństwo już nie będzie noworodkiem, nigdy nie przewróci się z plecków na brzuszek i odwrotnie po raz pierwszy, już nigdy poza tym jednym razem nie zobaczymy ich pierwszego ząbka. A te wszystkie emocje i odczucia towarzyszące nam wtedy ulecą i jedynym sposobem, by je zachować i móc kiedyś podzielić się nimi z dzieckiem jest spisanie ich. My same, jako kiedyś dzieci, wiemy doskonale, jak byłoby cudownie wziąć do ręki pamiętnik zapisany przez naszą Mamę, w którym znalazłyby się te wszystkie małe-duże chwile z czasów naszego niemowlęctwa, potem przedszkolaka i tak dalej. Owszem, potem już Mamy nasze były w stanie z nami mniej lub bardziej porozmawiać, ale umówmy się, że pierwsze lata życia dziecka to raczej etap, którego się nie zapamięta (będąc dzieckiem).
Dzieciństwo, nawet te najwcześniejsze, nas ukształtowało. Pozornie nieistotne sytuacje, emocje, odczucia, z którymi dziecko się zderzy i doświadczy, podświadomie mają znaczenie w jego późniejszym życiu i wyborach, które podejmie. Cudownie byłoby się dowiedzieć dlaczego lubimy kolor ten, a nie inny, zwierzęta takie, a nie inne, lubimy się przytulać, bądź nie. Wspaniale byłoby zrozumieć dlaczego lubi się taką, a nie inną muzykę, do tych czy innych warzyw ma się uraz. Część doświadczeń jest się w stanie spamiętać, ja na przykład do dzisiaj pamiętam zabawy w przedszkolu, spędzanie czasu na podwórku, naukę wiązania sznurowadeł, czy Panią kucharkę, która tam pracowała. Ale wszystko to jest jak za mgłą, sytuacje w pamięci są wyrywkowe, a zapewne za kilka, kilkanaście lat skurczą się do jeszcze mniejszych cząstek, albo zostaną wypchnięte przez inne, świeższe wspomnienia.
Gdyby tylko ktoś mógł mi wtedy pomóc spamiętać i spisać moje najmłodsze lata życia, byłaby to nie tylko niesamowita pamiątka, ale powrót do przeszłości, do dzieciństwa, które większości z nas kojarzy się z beztroską, marzeniami i wyobraźnią wielkimi jak wszechświat, kiedy to wszystko doświadcza się i odczuwa z zupełnie innej perspektywy. Moje wspomnienia z dzieciństwa są jak skarb, który podobnie do dużych pieniędzy, drogocennej biżuterii, czy wartościowych papierów przechowywanych w sejfie, skrzętnie gromadzę i pielęgnuję w swojej głowie. Regularnie powracam do wyrywkowych sytuacji, by odświeżać je i tym samym umacniać ich pozycję w pamięci.

Marzy mi się biężący, aktualny pamiętnik/blog, w którym będę nadal pisać do Groszka, informować go o jego obecnych postępach, o tym co lubi lub nie, o jego zwyczajach, ulubionych zabawkach, jego reakcji na ludzi znajomych i nie. Chcę rejestrować i spisywać jego emocje zaobserwowane na twarzy i w oczach, tak wiele te mimowolne ruchy twarzy są w stanie powiedzieć o człowieku. Zwłaszcza, gdy z człowiekiem tym jest się od dnia ‚zero’… :) Wierzę, że dla Groszka te wspomnienia będą skarbnicą wiedzy, swoistego powrotu do przeszłości, kiedy to już był, a jednak wczesne lata jego życia pozostaną jedynie w pamięci jego najbliższych, ale nie u niego samego.

Dlatego namawiam Was Mamy już obecne i te wciąż przyszłe Mamy, abyście uczyniły tę przyjemność Waszym dzieciom i choć na małą skalę zapisały część Waszych odczuć i emocji związanych z ciążą, macierzyństwem, samym początkiem istnienia Waszych pociech na tym świecie. Są pamiątki, prezenty, których nie da się zastąpić niczym innym, coś dane od serca matczynego ma dla dziecka najwyższą wartość, mimo, że może przyjdzie nam poczekać te ileś lat na rezultat naszej pracy… ;)

Pamiętacie przedweekendową fotkę Groszka? Byliśmy u koleżanki, zaserwowałam Groszkowi całą sesję/serię zdjęć ‚na trawce’.

 

ND3_9102

ND3_9103

ND3_9119

ND3_9155

ND3_9170

ND3_9171

ND3_9176

ND3_9183

ND3_9188

2 Comments

  1. Widzę rozwój w fotografii, rozwój Groszka i rozwój na jego główce :) Gratuluję :)

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>