Z Rodziną na odległość…

kwi 9, 2014 by

Z Rodziną na odległość…

Jak to jest mieć rodzinę przy sobie?
No właśnie nie wiem. Nie ma tu mojej Mamy, Taty, Brata, jego żony i dzieci. Ani babci, żadnych cioć i kuzynostwa. To znaczy są, ale około 1500 km od nas. I o ile ja już się do tej sytuacji przyzwyczaiłam i staram się o tym nie myśleć, by się nie dołować, tak żałuję, że Groszek będzie wychowywany z dala od nich. Gdzieś z tyłu głowy mojej i Taty Groszka jest plan powrotu do Polski, bo mimo, że może nie byłoby ‚na bogato’, to jednak u siebie. Między swoimi, w znanych progach. W tym momencie jest to jednak niemożliwe.

Zdaję sobie sprawę, że prawdopodobnie wiele z Was jest w sytuacji, gdy najbliższej rodziny nie widzi na co dzień. Czasem takowej po prostu nie posiada, w innym wypadku rodzina jest, ale w innym mieście, jeszcze kiedy indziej  mimo, że rodzinę się ma, to nie żyje się z nią w najlepszych stosunkach. W moim przypadku na szczęście z najbliższą rodziną żyjemy blisko, tzn. żylibyśmy, gdybyśmy…blisko żyli…:D Co jakiś czas wnuczek swoich dziadków, a moich rodziców, mógłby spędzać z nimi weekendy, czy popołudnia. Mi byłoby lżej, im milej, Groszkowi ciekawiej. Wszystkim wyszłoby to na dobre. Znajdujemy się niestety w sytuacji, że mieszkamy naprawdę daleko (ale i tak dobrze, że nie w Stanach czy Australii) od siebie i możliwość przypadkowych okazjonalnych spotkań jest uniemożliwiona.

Staram się nadrabiać brak kontaktu zdjęciami, filmikami, rozmowami na Skypie, ale wiadomo, wszystkie te rzeczy to tylko prowizoryczne środki zastępcze. Dlatego kiedy wczoraj w końcu mój Tata, a dziadek Groszka po raz pierwszy w życiu zobaczył go na żywo, łzy same leciały. Dość okrutnie oszukałam swojego Tatę, wmawiając mu, że na lotnisko przyjedzie po niego tylko Tata Groszka, by tym bardziej ucieszył i zaskoczył się na nasz widok. I jak rzecze pewna reklama: jego mina była bezcenna. Łzy były tylko naturalną reakcją… Mój Tata od razu powiedział, że Groszek wygląda na żywo jeszcze lepiej/ładniej niż na zdjęciach. Same zresztą wiecie jak przypadkowe zdjęcia uchwycone w nieodpowiedniej chwili potrafią zniekształcić wygląd Waszego dziecka. Sami przekonaliśmy się o tym starając się uchwycić ‚to idealne’ zdjęcie do paszportu Groszka. Z 10 zdjęć na 9 Groszek wyglądał co i rusz jak nie to samo dziecko. :)

Powracając do tematu ‚Rodziny na odległość’, marzy mi się, że kiedyś będzie inaczej, jednak możliwość ‚podrzucenia’ dziecku Dziadkom musi być czymś super! Odwiedzanie Brata, spotkania Groszka z jego najbliższym kuzynostwem, które ilekroć widzi go na Skypie to jest całe szczęśliwe i miło zaskoczone. Nie powinno być na świecie tak, że rodzina nie żyje blisko siebie, oczywiście nie mowa tutaj o wchodzeniu sobie na głowę i działaniu na nerwy… ;) Ale w moim przypadku boli to poniekąd tym bardziej, że gdybym tylko mogła, to nie wyjechałabym z kraju. Jeśli jednak moim jedynym wyjściem byłoby siedzenie na garnuszku z Rodzicami, bez pracy i z coraz bledszymi perspektywami na przyszłość, musiałam zaryzykować i wyjechać w poszukiwaniu pracy i samodzielności poza Polskę.

Mój wpis na pewno napędza fakt, że ostatni raz byliśmy w Polsce w kwietniu i maju 2013, kiedy to brzuch dopiero powoli mi rósł i żadne z nas nie wiedziało kim będzie ta mała istotka, którą urodzę. Prawda jest taka, że od momentu narodzin Groszka moja najbliższa Rodzina może jedynie oglądać go w mniej lub bardziej licznych zdjęciach na blogu, kilku filmikach oraz co kilka dni (a z Bratem co kilka tygodni) na Skypie, choć zazwyczaj z Mamą na Skypie rozmawiam, gdy Groszek śpi, a ja mogę w końcu spokojnie usiąść.
Z Tatą moim na Skypie widzę się jeszcze rzadziej, stąd jego pierwsza wizyta u nas. Z góry uprzedził, że nie interesują go żadne wyjazdy krajoznawcze, a głównie wnuczek. I tak nosi go i tuli i całuje i gada i rozśmiesza i rozpieszcza. Cudownie popatrzeć jak Groszek szybko przyzwyczaił się do nowej twarzy, która próbuje być z nim tak blisko. Dziadek naczekał się, Groszek ma dzisiaj prawie dokładnie 7,5 miesiąca, a dopiero pierwszy raz zobaczył i poznał swojego jedynego dziadka. Mam nadzieję, że ten tydzień upłynie im na wzajemnym poznawaniu siebie i czerpania z każdej chwili pełnymi garściami. Co do zdjęć Groszka z dziadkiem, jeszcze przyjdzie na nie pora, a tymczasem, żeby nie zakończyć wpisu nagimi słowami, kilka ujęć mojej ślicznoty z jednego z ulubionych miejsc w domu.

ND3_8359

ND3_8362

ND3_8367

ND3_8375

ND3_8376

ND3_8382

ND3_8385

 

3 Comments

  1. Kaja

    Prosimy bardzo zdjęcia z dziadkiem :)

  2. SM

    Znam ten ból… Amelka poznała dziadków i babcie i resztę rodziny po 2óch miesiącach, a mi wciąż jest smutno, że nie mogli zobaczyć jej wcześniej. Teraz jesteśmy po raz drugi w Polsce i cieszymy się każdą chwilą :-)
    Bookujcie bilety, pakujcie manatki i w drogę :-)

  3. nulka

    Groszek jak zawsze cudny, poprostu rozbraja mnie tymi swoimi minkami;D

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>