toaleta małego człowieka

gru 18, 2013 by

toaleta małego człowieka

Kiedy tak stałam wczoraj i jak w większości przypadków myłam Groszka sama, przyszło mi na myśl, że warto by było podzielić się już zdobytą wiedzą i doświadczeniem odnośnie kąpieli noworodka czy niemowlaka. Bo zapewne tak samo jak mi, tak też i większości niedoświadczonym Rodzicom, na samym początku wydaje się to trudne i jest się czego bać. Szczerze? Może na początku lepiej trochę się pobać, bo przynajmniej jesteśmy ostrożniejsi, dopóki się nie wprawimy? A naturalną rzeczą jest, że trzymając na rękach takie maleństwo, nie wiemy czego spodziewać się ani po nim, ani nie wiemy, jak przebiegnie kąpiel. Dlatego lepiej przygotować się chociaż teoretycznie do tego, co ma nastąpić, by te pierwsze razy mimo stresu, były w miarę sprawne.

Kiedy jeszcze byłam w ciąży ilekroć chodziłam pod prysznic i oblewałam brzuch ciepłą wodą, wyobrażałam sobie, że na pewno to uczucie sprawia przyjemność Groszkowi. Ja sama uwielbiam wodę i byłam przekonana, że jemu też kontakt z wodą się podoba. Pomijam oczywistą oczywistość, jaką jest swoboda niemowląt zanurzonych nawet pod wodą, bo tę umiejętność wynoszą z matczynego łona, ale chodzi mi o tę frajdę, gdy przychodzi czas kąpieli. Wprawdzie Groszek w kąpieli ma jeszcze większe oczy niż normalnie, ale już za pierwszym razem od zabrania go do domu cierpliwie znosi wszelkie wanienne zabiegi. ;)

Ale od czego zależy udana i dla malucha i dla Rodzica kąpiel? Ano od kilku ważnych rzeczy, o których warto wiedzieć, kiedy zabieracie się do tego.

1. Przede wszystkim odpowiedni czas w ciągu dnia.
Jeszcze do niedawna miałam problem z Groszkiem, bo kąpiel owszem, znosił super, ale za każdym razem PO kąpieli był ryk i rozpacz. Ja dwoiłam się i troiłam, stroiłam miny i śpiewałam, by odwrócić jego uwagę. Wytrzymywał ubieranie pieluszki, ale każda kolejna rzecz, jak smarowanie, czy ubieranie były dla niego i dla mnie mordęgą.  Wiedziałam, że coś robię źle i tak dalej być nie może. I dobrze, że porozmawiałam z mądrzejszą od siebie koleżanką. ;) Podpowiedziała kiedy ona myje swoją córeczkę i olśniło mnie. Groszek po prostu przy każdej takiej kąpieli – a raczej po, bo póki był w ciepłej wodzie, to mu się podobało – był i głodny i zmęczony, chyba najgorsza kombinacja bodźców dla takiego malucha. Jaki błąd popełniałam? Otóż jadł on około 15:00/16:0, a przed ostatnim wieczornym karmieniem dopiero szłam go myć. Była godzina około 18:30/19:00, czyli dla mojego dzidziusia pora karmienia, wyciszania i spania, a ja w tym czasie brałam go do przyjemnej kąpieli, po której następował szereg zabiegów, kiedy dodatkowo był jeszcze mokry i pewnie było mu chłodno.
Tak więc pamiętajcie, malucha bierzcie do kąpieli w około pół godziny/godzinę po popołudniowym karmieniu, dość późno po karmieniu, żeby nie ulała mu się połowa mleka, gdy będziecie nim obracać we wszystkie strony ;) i dość wcześnie, by nie zdążył zgłodnieć, ani poczuć się zmęczony całym dniem. Być może każde dziecko jest inne i nie wszystkim to nie pasuje, ale warto wiedzieć, że to może być problemem podczas/po kąpieli.

2. Drugą ważną kwestią jest temperatura wody w wanience. Nie za wysoka – by nie zrobić krzywdy maleństwu i przede wszystkim nie za niska, bo po prostu będzie mu zimno i z przyjemności nici. Temperaturą odpowiednią do kąpieli dziecka jest temperatura ciała, czyli około 37 stopni Celsjusza. Termometrów do kąpieli jest na pęczki, są takie pływające, albo do przyklejenia na ścianę wanienki, przy czym są naprawdę tanie. W sprzedaży są też wanienki z ‚wmontowanym’ termometrem, dla wygody Rodziców. Niektóre z termometrów mają zaznaczone jaka temperatura jest w sam raz dla dziecka, więc jeśli możecie mieć problem z zapamiętaniem, że powinno być to 37 stopni, lepiej sprawcie sobie taki, który Wam o tym przypomni. My mamy taki:

termometr-do-kapieli-zyrafaq-babyonoqWidać ‚OK’ i uśmieszek przy temperaturze 37 stopni Celsjusza. Źródło.

3. Przy okazji temperatury warto wspomnieć o temperaturze pomieszczenia, w którym myjecie, a potem pielęgnujecie dziecko. Chodzi głównie o temperaturę za niską. Postarajcie się, by w obu tych pomieszczeniach temperatura nie spadła poniżej 22 stopni Celsjusza. Wyciągając dziecko z wanienki nie chcecie go przecież przewiać/zaziębić, a potem kremując czy ubierając je sprawić, by marzło, a co za tym idzie: darło się w niebogłosy. ;)

4. Żeby wygodnie myło się Wam dziecko potrzeba odpowiedniego miejsca. Miejsce na wanienkę i miejsce na – jeśli myjecie dziecko w pojedynkę – ręcznik do zawinięcia go po kąpieli.
Nie polecam myć niemowlę poza łazienką. Dzieci mają to do siebie, że mimo jeśli nie robią tego na początku, bo dopiero zapoznają się z wodą i kąpielą jako tako, tak po paru tygodniach zaczynają niezłe harce. Szczególnie wierzgają nóżkami, a to oznacza, że wychlapują całe mnóstwo wody poza wanienkę i dlatego najlepiej jest, gdy pozostaniecie w łazience. Oczywiście każdy wie najlepiej, jakie miejsce w jego domu/mieszkaniu się do kąpieli dziecka nadaje, BO…musicie zapewnić sobie wygodne miejsce, do przynajmniej kilkuminutowego stania przy wanience i do którego dziecko przeniesiecie po kąpieli, żeby je zawinąć w ręcznik. U nas działa to tak, że nie chcę bawić się w noszenie wanienki pełnej wody poza łazienkę – bo jest po prostu ciężka. Ale też w samej łazience nie mam dobrego miejsca, żeby położyć ręcznik i na nim Groszka po kąpieli. Gdy kąpiemy go wspólnie z Tatą Groszka – a niestety często jest to niemożliwe, bo pracuje on 12 godzin w ciągu dnia – wtedy po kąpieli ja trzymam ręcznik, do którego dostaję kapiącego Groszka. Ale gdy robię to sama, to ręcznik rozkładam gdzie się da, by tylko szybko jego tam przełożyć, zawinąć, podnieść i zabrać do sypialni. Najlepszym miejscem w łazience byłaby na przykład pralka, która jest dość wysoka, by robić wszystko wygodnie. Ale co ważniejsze, potrzeba dobrego miejsca na samo mycie. Ja ciągle poszukuję takiego miejsca i sposobu, który nie kończyłby się bólem pleców. Do tej pory stawialiśmy stolik i na nim wanienkę. Najlepszym wyjściem byłby specjalny stelaż, sprzedawany osobno, albo razem z niektórymi modelami wanienek. Ale na stelażu czy na stoliku, wodę Groszek wychlapuje tak samo, więc ostatnio kombinowałam z wanienką w naszej wannie…mega niewygodnie, bo musiałam niemal klęczeć cały ten czas. Opcja wanienka na stoliku w wannie też już przetestowana, ale wtedy Groszek jest tak wysoko od ziemi, że dopiero wtedy cała wychlapana woda zalewa łazienkę. Ciężka sprawa… ;) Można się ewentualnie skusić na coś takiego:

tummy-tub Baby_BathŹródło 1 , 2 .
I mimo, iż taki sposób prania dziecka ma swoje plusy, bo i potrzeba mniej wody i dziecko jest w pozycji embrionalnej = czuje się bezpieczniej, to jednak ja wolę wanienkę, bo Groszkowi krzywda się nie dzieje, może sobie swawolnie pochlapać wodą i zdecydowanie łatwiej jest mi go całego umyć, nie muszę slalomem gimnastykować ręki, by dotrzeć do oddalonych i ukrytych części jego ciała. ;)

5. Co jeszcze? Wiadomo, sposób trzymania dziecka. Ma to wpływ na swobodę ruchów waszych i dzidzi. Jeśli oczywiście zapewnicie sobie odpowiednią pozycję stania, najlepiej przy prostym kręgosłupie, tym większa pewność, że stabilniej chwycicie dziecko i wygodniej będzie się je myło. Pozwolę sobie użyczyć zdjęcia z domowego archiwum:

ND3_5391Sposób banalnie prosty i wygodny. Wystarczy jedna ręka, możecie wcześniej przetestować na pluszaku – tak zrobiliśmy my. ;) Rękę, którą jest Wam wygodniej, wsuwacie pod pleckami dziecka, przy czym kciuk trzyma ramionko od góry, a reszta palców ląduje pod paszką. Wasze przedramię bezpiecznie i stabilnie podtrzymuje główkę, jak i całe ciało dziecka. Macie dostęp do każdej części ciała, a jeśli potrzebujecie umyć kark, odsuwacie delikatnie przedramię od główki dziecka i wsuwacie tam drugą dłoń, by przemyć tył głowy dziecka. A jak myć dzidziusia??

6. Jest parę takich miejsc na ciele dziecka, o których trzeba pamiętać, bo zaniedbane tworzą wręcz skorupę brudu. Po kolei od góry:
– główka/włosy: to chyba oczywiste, ale ważne też ze względu na zapobieganie powstania ciemieniuchy, czyli jakby zrogowaciałej skóry, wręcz łusek na główce dziecka, spowodowanych nadmiernym łuszczeniem skóry, więcej tutaj. Włosy dziecka, jak włosy dorosłego wymagają mycia, szczególnie jeśli niektóre noworodki rodzą się z bujną czupryną, wymaga ona pielęgnacji jak każda inna owłosiona głowa. ;)
– uszy: same uszy mogą spokojnie znaleźć się pod wodą, jest to naturalny sposób oczyszczania uszu z woskowiny, upewnijcie się tylko, że uszka w środku są suche, jeśli zamierzacie wyjść z dzieckiem na dwór na krótko po kąpieli, bardzo łatwo je wtedy przewiać. Ale co ważniejsze: miejsce za uszkami, wydawać by się mogło, że dzieci się nie brudzą, ale niemyta skóra za uszami robi się naprawdę twarda i potem tylko trudniej ją delikatnie usunąć, można pomóc sobie oliwką, która natłuści i nawilży to miejsce, które potem łatwiej oczyścić.
– szyjka dziecka, szczególnie podatna na zabrudzenia z powodu ulewania, jeśli nie myjecie dziecka codziennie, a na przykład co drugi dzień, to postarajcie się przemyć szyjkę dziecka przynajmniej raz dziennie wilgotnym wacikiem, żeby pozbyć się wszelkich pozostałości ulanego mleka, które łatwo drażni skórę dziecka. Mycie szyjki jest utrudnione, bo skóra tam fałduje się i zakrywa te najbardziej newralgiczne miejsca, do których musicie dotrzeć, dzieci tego nie lubią, ale cóż…wszystko to dla ich dobra ;)
– paszki: koniecznie, i to musicie podnieść rączki dziecka do góry, żeby mieć pewność, że tam dotarliście, bo mi na przykład wydawało się, że je domywam, ale któregoś razu uniosłam Groszkowi rączki wyżej i okazało się, że cały ten brud dalej się tam skrywa, wszystko przez to, że nie chciałam za bardzo go gimnastykować – zupełnie niepotrzebnie, bo krzywda wcale mu się nie działa! ;)
– pępek: tutaj w Anglii żadna położna nie powie Wam, że musicie używać jakiegokolwiek środka odkażającego do kikuta pępowiny, nie każą nawet jakoś szczególnie na niego uważać przy kąpieli. I tak też robiliśmy, wprawdzie nie polewaliśmy go wodą, ale normalnie myliśmy Groszka, kikuta tylko delikatnie dotykaliśmy suchym ręcznikiem po kąpieli, aż w końcu sam wierzgający Groszek sprawił, że pieluszka zahaczyła o niego i sam odpadł, bez problemu, bez babrania się.
– wszelkie zgięcia: i to jest ważne. Małe dzieci jak psy shar-pei posiadają dużo fałdek, pomiędzy każdą taką fałdkę dostaje się brud (z kremu/oliwki po kąpieli chociażby) i każdy taki brud trzeba wymyć. Fałdki tworzą się na udach, z tyłu kolan, w pachwinach, czy przy nadgarstkach, bądź stópkach. Wcześniej wspomniany zakamarek pachy też tu doliczę. Wszędzie tam postarajcie się umyć maleństwo, będziecie czuli kiedy brud zejdzie.
– części intymne, zupełnie jak u dorosłego człowieka, zawsze myję Groszka między pośladkami i w innych wiadomych chłopięcych miejscach, musimy przecież pozbyć się pozostałości po fekaliach, które są niebezpieczne dla zdrowia, jeśli pozostawione na skórze, nie chcemy by bakterie się namnażały, dlatego dokładnie myjmy te miejsca.
– dłonie/stopy i między paluszkami, Groszek notorycznie ciumka całą piąstkę, czasem wkłada do buzi tylko palce i jeśli kiedykolwiek spojrzycie na taką dłoń po całym dniu takich harców, zobaczycie, że jest ona oblepiona brudem, kawałkami materiału itp. Pamiętajcie, że potem taką dłoń dziecko z powrotem wkłada do buzi, trzeba dokładnie więc myć dłonie pomiędzy paluszkami, by wyczyścić je z tego brudu, przynajmniej raz dziennie. Między palcami u stóp zbierają się ‚farfocle’ ze skarpetek, innych ubranek, je też trzeba wyskubać ;)
– twarzy dziecka nie myjemy jak każdej innej części ciała, nie polewamy jej radośnie wodą, bo dzieci tego naprawdę nie lubią, bo czy Wy lubilibyście mieć twarz zalewaną wodą? No właśnie…twarz dziecka myjemy PRZED kąpielą, najlepiej wilgotnymi od ciepłej wody wacikami, przecieramy czółko, policzki, oczka, nie zapominamy o żadnej części twarzy. W kąpieli możemy poprawić wilgotną, ale nie cieknącą od wody gąbeczką (specjalną delikatną do mycia niemowlaków).

7. A czym myjemy niemowlę? Albo nawet noworodka? Na początek powinniśmy unikać tych wszystkich ślicznych pachnących środków do mycia dzieci…te zostawmy sobie na później. Powinniśmy zacząć od czegoś, co nawilży łuszczącą się skórę dziecka, a co jednocześnie nie zaburzy ich delikatnego pH. Nam mówiono, że przez pierwszych 6 tygodni najlepiej jest myć dziecko samą wodą, bo właśnie jego skóra, pH radzi sobie doskonale i nie chcemy nic zmieniać. Ja jednak zdecydowałam się na płyny z rodziny emolientów, które stworzone są dla delikatnych, suchych i łuszczących się ciał noworodków. Wprawdzie pierwszy płyn, który stosowałam, mimo tylu pochlebnych opinii, nie sprawdził się i Groszek miał bardzo wysuszoną skórę na nóżkach i brzuszku, tak inny w połączeniu z kremem tej samej marki, okazał się idealny i po suchej skórze nie ma ani śladu. Płyny te nie posiadają zapachu, są antyalergiczne, bezpieczne dla skóry noworodka. Pierwszy z nich to lekko pieniący się płyn o nazwie Emolium – dostępne w Polsce, jak i za granicą na eBayu, a drugi, który sprawdził się u nas to Oilatum Baby, również dostępne w Polsce i za granicą. Oilatum to nie żel, ale emulsja, która tworzy białawy kolor wody i wspaniale natłuszcza skórę dziecka poprzez sam kontakt z nią. Wybór tak naprawdę należy do Was, ale pamiętajcie nie kierujcie się pięknym zapachem, czy kolorowym opakowaniem, ale czymś, co dobrze podziała na delikatną skórę Waszego dziecka. Na te wszystkie kolorowe pachnące gumą do żucia płyny przyjdzie czas później.

Co jeszcze? Warto pamiętać, że skóra dziecka jest wprawdzie bardzo delikatna i wrażliwa, ale nie jest z papieru, więc nie przesadzajmy. Jednak ważną rzeczą jest to, że jeśli po kąpieli będziecie osuszać dziecko, nigdy nie wycieramy go, a jedynie przytykamy suchy ręcznik w każdym miejscu ciała, pamiętając o wcześniej wymienionych zgięciach. Efekt jest tak samo szybki i zadowalający, więc nie jest to jakimś problemem, a możemy zaoszczędzić dziecku podrażnień skóry.

Kąpiel może się wydawać straszna, ale tylko przy kilku pierwszych razach, potem i Wy i dziecko dojdziecie do wprawy, przyzwyczaicie się i polubicie tę formę spędzania czasu razem. Powodzenia! :)

2 Comments

  1. Aga

    Oj tak glodny malec po kapaniu to dopiero jest cos :) Ale bardzo wielu Rodzicow, wlaczajac mnie czeka z kapiela na ostatni moment, zaraz przed karmieniem i potem sa cyrki :)
    Od kilku miesiecy uzywam gadzetow robiacych piane i wyraznie Maja to lubi. Teraz, jak juz siada to w ogole ma frajde z kapieli, musze jej koniecznie zakupic zestaw kaczuszek, ew. poprosic Mikolaja jakby jeszcze dal rade.
    Ja musialam o pierwsza kapiel poprosic polozna – zrobilam nam tzw. show bath. To jest dobre dla mlodych rodzicow, ktorzy nie maja pod reka babci, ktora pokaze pierwszy raz co i jak :)

    • Mama Groszka

      ja też poprosiłam o to, żeby pokazały, z tym, że to był pierwszy i ostatni raz kiedy Kornel ryczał w kąpieli :) fajnie masz, że kręcą ją już takie bajery…ja, czekam :D

Trackbacks/Pingbacks

  1. zważony niezadowolony | Groszkowi ... - […] czy ja coś pisałam tutaj o notorycznym ciamkaniu łapek? […]
  2. abc noworodka | Groszkowi ... - […] - rzecz ważniejsza od wanienki to termometr do kąpieli, o termometrach więcej we wpisie toaleta małego człowieka, także zachęcam …

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>