Tak sobie myślę…

lip 13, 2014 by

Tak sobie myślę…

Na blogu panuje raczej przestój. Co ciekawe w niektóre dni odwiedzacie bloga znacznie chętniej i częściej, co sprytnie pokazują mi statystyki. I nie, nie chodzi tylko o dni, kiedy pojawia się nowy wpis – to ciekawe. Z jednej strony dobrze, bo to oznacza, że blog żyje swoim życiem, codziennie ktoś coś klika, znajduje Groszka poprzez google. Uśmiałybyście się widząc, jakie frazy wpisują ludzie w google odnajdując ostatecznie mój blog. Ale dla mnie liczy się efekt, to, że ktoś znalazł blog Groszkowi.pl i kto wie, może zacznie odwiedzać go regularnie, o ile jest w granicach zainteresowań tej osoby. ;)

Moją głowę skutecznie zaprzątają zbliżające się wydarzenia. Roczek Groszka raz, rozłąka z Groszkiem dwa, a co za tym idzie jego pierwsze dni w żłobku trzy i fakt, że muszę wrócić do pracy – cztery. Każdą z tych spraw można bez problemu zakwalifikować do jakiegoś ‚naj’. I o ile Roczek Groszka jest NAJfajniejszym nadchodzącym wydarzeniem, tak chyba rozłąka z nim będzie czymś dla mnie osobiście NAJgorszym! EVER! NAJwięcej obaw mam związanych z Groszkowymi pierwszymi dniami w żłobku i jego reakcją na tak wielką zmianę w rutynie dnia:

„O, ale tu fajnie!
O, ile zabawek!
O, muszę wszystko sprawdzić!
Gdzie Mama? A jest.
O, ile tu dzieci! Ale…gdzie Mama?
Mama?
Mamo…?
Co to za Pani?? Nie chcę do Pani, gdzie Mama?
Gdzie Tata?
Co to za Pani?
Gdzie Mama?
Odejdź ode mnie dziecko!
GDZIE MAMA?
Chcę do domu!
CHCĘ DO MAMY! ”

Jeny, jak ja się boję takiego scenariusza!!! Że będzie nie i koniec, nie będzie go nic ani nikt interesował. Na chwilę, owszem, ale na dłużej? Jeśli Panie wezmą go na ręce, jeśli pobędą sam na sam, to na pewno pomoże, ale czy one tak robią, gdy wokół gromadka dzieci, które mogą mieć podobne rozterki? A przynajmniej kilkoro z nich? Już sama nie wiem czy przypadkiem Groszkowy żłobek nie jest NAJgorszą rzeczą, która mnie / nas spotka. Bo rozłąka, która chcąc niechcąc przeplata się z kwestią Groszkowego pójścia do żłobka, to chyba jednak najbardziej mój problem, a może nie? Czasem patrząc na Groszka obawiam się, że za bardzo go ze sobą zżyłam, ale chyba każda Matka to czuje i ma to czuć, przecież to miłość. Tylko, czy takie maleństwo rozumie, że Mama nadal kocha i wróci? Ile dni potrwa nim do Groszka to dotrze i poniekąd pogodzi się z nową sytuacją? Czemu wydaje mi się, że żłobek to takie zło ostateczne? Wszystko sprowadza się do obaw o Groszka, o jego dobre samopoczucie, o to czy będzie płakał i ile. Czy Panie będą potrafiły odwrócić jego uwagę od faktu, że zatęskni, zrobi mu się smutno i samotno? Mam nadzieję, że poza opieką nad grupą niemowląt i dzieci nieco statszych, chwilami stają się tą ‚dobrą ciocią’, która utuli, pocałuje i rozśmieszy, przecież każdy z nas wie, że smutne, zapłakane dziecko trzeba po prostu najzwyczajniej w świecie rozśmieszyć, odwrócić jego uwagę od źródła smutku, a po 5 sekundach nie ma śladu po płaczu. Czy to należy do ich obowiązków? A najważniejsze: czy moje dziecko będzie tam szczęśliwe? To i tylko to napawa mnie największym strachem, niepokojem, obawą, smutkiem, złością i bezsilnością. Gdyby tylko dało się inaczej, zrobilibyśmy to inaczej.

Mam nadzieję, że spokoju i odetchnięcia od całego tego stresu związanego z rozstaniem przyniosą mi dni adaptacyjne, które zaczniemy około połowy sierpnia. Oczekuję zobaczyć jak Groszek oswaja się z dziećmi, Paniami, miejscem i rozłąką ze mną. Bo niestety, przez ostatnie 10 miesięcy niewiele wypuszczałam go z rąk, a jeśli zostawał z kimś beze mnie, to tylko z Tatą. Nigdy nie byliśmy ani w potrzebie ani nie posiadaliśmy takiej chęci z Tatą Groszka, by go zostawić z kimś, a samemu udać się do kina, restauracji czy gdziekolwiek. Znacznie większą frajdę sprawiają mi wspólne wyjścia, choćby obkupione marudzeniem i łzami śpiącego/głodnego Groszka. Po to się urodziłam, teraz to wiem, by posiadać dzieci i być dla nich najlepszą Mamą na świecie. Dlatego ani przez chwilę przez ostatnie 10 miesięcy nie pomyślałam, by się Groszka ‚pozbyć’ choć na te kilka godzin i wyskoczyć gdzieś z Tatą Groszka. Nie znaczy to, że nie cenię sobie romantycznych wyjść, myślę, że gdybyśmy oboje tego naprawdę chcieli, dałoby się to zorganizować, ale widać jest dobrze tak, jak jest.

A co jest NAJmniej przeze mnie oczekiwanym momentem roku 2014? Otóż mój powrót do pracy. I choć doceniam powrót do ludzi, powrót do zarabiania pieniędzy, to jednak gdybym mogła sama regulować swoje godziny pracy, zrobiłabym to bez zawahania. Który normalny człowiek decyduje się dobrowolnie na spędzanie 9 godzin każdego dnia w pracy, jeśli nie musi, jeśli ma inną opcję, jeśli pieniądze spadają mu z nieba? Ale nie spadają, więc nie pozostaje mi nic innego, niż dołączyć z powrotem do gromadki moich współpracowników, którzy ostatni rok przepracowali, nie mając takich dylematów, co ja. Ale ja już wolę swoje dylematy, problemy i rozterki z tym związane, bo chęci do życia daje mi Groszek! ;)

Hej, ale zrobiło się poważnie. Już przestaję. Łatwo popaść w taką filozoficzną paplaninę, gdy wokół noc i ciemno, obok spokojnie oddycha przez sen Groszek, a świadomość, że jeszcze tylko trochę, odrobinę czasu zostało nam na takie spokojne, leniwe noce, sprawia, że w głowie kotłuje się milion myśli. Macie jakiś sposób by wyluzować w w/w opisanym temacie?

 

3 Comments

  1. Ines

    Mialam podobnie, kiedy mieszkałam w PL i dostalam smsa ze żłobka, ze moja córcia sie zakwalifikowała. Ale cieszyłam się. Spotkanie integracyjne mnie bardzo rozochociło. Chciałam wrócić do pracy, tęskniłam za odmóżdżeniem w pracy, za bieganiem po hali i rozkładaniem towaru. Za kontaktem z klientami. Uwielbiałam swoja prace! Ale młoda nie spędziła tam ani jednego dnia, bo w wakacje przyjechałyśmy do UK i juz jesteśmy tu niemal rok :) Tutaj jej nigdzie nie posłałam. Siedzę w domu, brzuszek rośnie i jakoś idzie do przodu.

    • Mama Groszka

      Odważnie! Najważniejsze, że jesteście wszyscy zadowoleni! A jak nauka języka u córci? :)

      • Ines

        Póki co ona mówi tylko „po swojemu” :) Ale my mówimy w domu na zmianę, jednego dnia po Polsku, drugiego po Angielsku. Rozumie polecenia i zwroty w obu językach :)

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>