Szara płaczliwa brzydula

lut 7, 2014 by

…czyli niestety tutejsza codzienna pogoda.
Nie od zawsze tak było, ale ostatnio brak ładnej aury doskwiera nam bardziej.
Do tego stopnia, że sam książę Karol zainteresował się losem Somersetowców i nas odwiedził…
Fakt, bardzo jesteśmy zalani, pola, łąki, nawet wioski i niektóre miasta podtopione, jak się patrzy, woda po horyzont…Dla mnie (gdybym odważyła się przejechać w miejsca, które to dotknęło) taki widok byłby podwójnie niepokojący przez sen, który mam od lat i zawsze wygląda tak samo: jadę samochodem, podjeżdżam pod górę, gdy docieram na jej szczyt i chcę kontynuować podróż przed sobą widzę wodę, wszędzie wokół woda, wszystko zalane, nie daje się przejechać. Nie przejęłabym się tym snem, gdyby nie powtarzał się w miarę regularnie, a tak jest dla mnie czymś na wzór przepowiedni, która mam nadzieję, że się nie ziści, a tym bardziej: że nie ziszcza się obecnie…to byłby jakiś koszmar.

Póki co pada każdego dnia, a jak nie pada z rana, to znaczy, że na pewno deszcze spadnie popołudniu i tak będzie padać aż do rana. Tak jak dzisiaj. I weź tu Matko wmanerwuj pomiędzy deszcze spacer, który chociaż trochę będzie przyjemnością. Nie ukrywam, że bywają dni, że spacer jest dla mnie złem koniecznym, które wiem, że odbębnić powinnam, żeby Groszek mógł nawdychać się powietrza poza tym w sypialni i w salonie. A to, że ja zmoknę i zmarznę, przewieje mnie i wrócę z jeszcze większym katarem, to zło mniejsze, nieważne, bo przecież od 26 grudnia 2012 roku nie ja jestem najważniejsza, a On. Tak więc czasem oszukuję nie wiem kogo bardziej czy jego czy siebie i jedziemy do centrum na zakupy, coby chociaż wyjść z domu i pobyć na dworze.
Zauważyłam, że w drugi dzień bez wychodzenia, Groszek robi się marudny i rozdrażniony, wcale mu się nie dziwie. Mnie wszystko boli od siedzenia w domu, a w taką pogodę niestety nie ma zbyt dużego pola manewru. A tu Tata Groszka chory i wtedy nawet jeśli akurat nie pada i uda mi się wyjść na spacer, to najzwyczajniej w świecie nudno mi i ponuro tak samej dreptać po tych samych ścieżkach omijając psie kupy i wrzeszczące dzieci, które jak na złość, zawsze krzykną będąc na linii z wózkiem, w której śpi Groszek, nie 5, 10 metrów wcześniej, czy później, ale właśnie koło nas!
Dzisiaj w końcu zebrałam się, by wyjść, a tu deszcz na zewnątrz się nasila, ale zawzięłam się i poszliśmy. Popadało i przestało, także na spokojnie zaliczyłam te same okoliczne chodniki. Jedyną atrakcją niedaleko miejsca, gdzie mieszkamy jest ‚parczek’, który jest bardziej wybiegiem dla psów, w taki dzień jak dziś na szczęście i psów tam jak na lekarstwo. Na szczęście, bo ich właściciele i psy same też lubią krzyknąć/szczeknąć sobie, gdy akurat mijamy się na ścieżce. Taki tam zbieg okoliczności, albo wszyscy oni robią to celowo. :)

Pogoda taka sprawia, że budzimy się smutniejsi i bardziej zniechęceni, nie można planów robić na dzień, bo i tak zepsuje je deszcz. Nie można nic porobić w ogródku, tzn. można…płot naprawiać można, bo wieje tak straszliwie, że przewala płot i sprawia, że krzew kładzie się po sobie pod ciężarem kratki, która na nic się zdaje, bo jest stara, spruchniała i nie wytrzymuje ‚dmuchania’. ;) Można wdrapać się naprawiać dach, bo wiatr ten sam postanowił sprawdzić wytrzymałość dachówek i znajduje najsłabsze ogniwo i zrywa je z czubka dachu powodując niemal zawał u domowników waląc się z hukiem po dachu na ziemię. Jest co robić, to prawda! Ale problem jest jeden: nie to chciałoby się robić.

Chciałoby się ubrać ładnie dziecko, wyjść z nim i pouśmiechać się to do dziecka to do słoneczka, chciałoby się pojechać pokazać dziecku okolicę, bo trzeba przyznać jest piękna, ale pogoda ma dla nas chwilowo inne plany. Szara płaczliwa brzydula jest zołzą i zaplanowała nam wolne dni Taty Groszka praktycznie tak samo, skreślając podróżowanie i cieszenie się pogodą na cały ten czas. W zamian wszyscy kichamy i kaszlemy, dmuchamy nosy i łykamy witaminy, żeby pozbyć się przeziębienia. Dziecku fundujemy inhalacje, sobie poprawiamy humory gorącą herbatą i słodyczami. Oglądamy filmy i ‚gramy w gry’.

Szarej brzyduli już nawet nie przeklikam, tylko dziwię się, że tak długo nie nudzi ją siedzenie tu z nami. Zapukałaby któregoś dnia, obejrzała film z nami, albo zagrała chociaż. Może gdyby poprawić jej humor, to by się udała gdzie indziej albo chociaż zrzuciła szary smutny płaszcz deszczowej pogody? A może powinnam odprawić jakiś rytuał ‚zaklinacza deszczu’, uwierzyć, że ‚jutro cały dzień będzie słonecznie i bezwietrznie’? Może to by pomogło…

W końcu jutro cały dzień będzie słonecznie i bezwietrznie!
:)

A gdybyście chcieli pomóc, to możecie podpisać petycję do Premiera Davida Camerona w sprawie zwiększenia pomocy ludziom i terenom poszkodowanym przez tegoroczne ulewy:

PODPISZ PETYCJĘ

Po prawej trzeba wpisać Imię, Nazwisko, email i kod (musi być z UK, proponuję np: TA6 3PP, bądź TA6 3US). Dane Wasze nie będą nigdzie udostępniane, mają tylko na celu uwiarygodnienie podpisu.

Idę przespać dzisiejszy deszcz!

P.S. Chyba czas dodać jakieś zdjęcia Bąbla…postaram się jutro!

 

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>