Sz jak szare krótkie dni

sty 9, 2014 by

Sz jak szare krótkie dni

O tej godzinie to sobie mogę swoje ‚jutro na pewno pójdę wcześniej spać!’ włożyć między książki, ewentualnie wylać do zlewu, albo zawinąć jak pieluszkę i wrzucić do specjalnego pieluszkowego śmietnika!

I tak codziennie! Po prostu nie wystarcza mi dnia (nocy) na to wszystko, co chciałabym jeszcze zrobić! Dzisiaj ambitnie planowaliśmy W KOŃCU zrobić zdjęcie paszportowe dla Groszka, ma już ponad 4 miesiące i żadnego dokumentu tożsamości poza certyfikatem urodzenia. A ponieważ przezorny zawsze ubezpieczony, zależy mi, by w końcu swój paszport miał, to może nie okaże się nagle niespodziewanie, że będziemy musieli jechać gdzieś za granicę.

Ponadto był plan, że w końcu Groszek przestanie spać w nocy w koszyku, w którym jest mu po prostu już za ciasno, szczególnie wszerz, ale i powoli wzdłuż. Wczoraj jak go przełożyłam z naszego łóżka do koszyka, to położyło mi się go za nisko i nogi miał prawie jak na hamaku, kończyły się ‚pod górę’. ;) Dzisiaj więc zabraliśmy się za to, ale nie przewidzieliśmy jednej rzeczy…po przetarganiu ciężkiej jak cholera komody z naszej sypialni do drugiej, okazało się, że Groszkowe łóżeczko jest za szerokie i nie przejdzie w tej formie przez drzwi…także ambitny plan spalił na panewce i trzeba będzie jutro najpierw je oby odrobinę rozkręcić i wtedy przenieść do sypialni. Czemu nie chcę, żeby Groszek spał już u siebie w swoim łóżeczku? Powodów jest kilka, po pierwsze tak radziły położne, że do pół roku dziecko powinno spać w sypialni z Rodzicami. Po drugie chyba po prostu chcę wiedzieć, że jak się obudzi, to zmieni mu się tylko ‚grunt’, a nie grunt i sufit. I kiedy przywyczai się do nowego gruntu, zmienimy mu sufit z sypialnianego, na jego. A po trzecie nie chcę się jeszcze z nim rozstawać, to poczucie, że mam go przy sobie działa kojąco, uspokajająco. Gdy słyszę jego oddech i kiedy wiem, że śpi spokojnie. Tak więc na te przynajmniej 2 miesiące Groszek zostanie jeszcze z nami. Jego obecność nie jest krępująca, więc nie widzę powodu, by miałby się ‚wynieść’. ;)

Na co jeszcze nie wystarczyło nam dzisiaj czasu? Na pakowanie dekoracji świątecznych. Tak, tak, u nas jeszcze stoją, choć wszyscy sąsiedzi wokół swoje już uprzątnęli i wystawią je znowu z początkiem grudnia – oby nie wcześniej. I ponieważ i my zaczęliśmy z ozdabianiem domu dość wcześnie, jestem już gotowa się z nimi rozstać. Miesiąc wystarczy, by się nimi nacieszyć. Poza tym klimatu Świąt i tak już nie czuję, tym bardziej, że śniegu jak nie było, tak nie ma, a pada jedynie deszcz i to dość często. Czy jest w ogóle jakakolwiek szansa, że śnieg spadnie i u nas? Nie mam życzenia, by nas pochłonął jak Amerykę, ale taka 1/10 by wystarczyła.

Nie wiem skąd bierze się w nas – mnie i Tacie Groszka – taka niemoc i brak organizacji dość czasu, by ogarnąć to wszystko, co odkładamy od miesięcy. Czy powinnam ‚winić’ o to Groszka? Na pewno po części poświęcanie jemu uwagi, uniemożliwia mi zajęcie się czymś innym, do czego potrzeba i czasu i obu rąk. Tym bardziej, że ostatnio nie daje się on rozstać z nami wzrokowo na zbyt długo. Ma to swój urok, ale gdy pół dnia nie robi się siusiu, zaczyna być uciążliwe. Są jednak sprawy, które zależą tylko i wyłącznie od naszego zebrania się i w końcu ZROBIENIA tego! I cholera niestety część z tych rzeczy pozwoliłaby nam, mam nadzieję, na sprzedaż kilku rzeczy, które już nam nie służą – jak meble – a to oznacza trochę ekstra gotówki, która się ostatnimi czasy u nas nie przelewa. Co kilka dni obiecujemy sobie ‚jutro na pewno to zrobimy’ i tak od kilku miesięcy. Mam nadzieję, że ten wpis będzie motywacją dla nas obojga – skoro wszyscy już oficjalnie wiedzą – żeby się zmobilizować i dopełnić dzieła!

Jeszcze nie było okazji skomentować wrażeń po wczorajszym, ostatnim szczepieniu Groszkowym. Całe szczęście było to ostatnie z nich, kolejne zapewne w styczniu 2015. Cóż za odległa przyszłość to jest! Kochany Bąbel zniósł zastrzyki – po raz kolejny dwie pielęgniarki stanęły po dwóch stronach jego biednych malutkich golutkich ud i zrobiły je jednocześnie bardzo dzielnie. Łzy były, ale tylko chwilowe i nie takie straszne, w końcu Rodzice tulili dzielne maleństwo, a ból minął, więc i łzy przestały lecieć. Organizm i tym razem nie zareagował jakoś gwałtownie. Jedyne, co zauważyłam, to czerwone trochę rozpalone i twardawe ślady po ukłuciach średnicy około 1/1.5cm. Które mam nadzieję za dzień, dwa znikną. Swoją drogą przyznam, że miło było udać się do przychodni i popodglądać bobasy w wieku identycznym, lub bardzo podobnym, do Groszka. Chyba każda Mama tak ma, że porównuje na jakim etapie rozwoju jest jej dziecko na tle innych. Na szczęście poza ilością włosów (Groszek oczywiście miał najkrótsze), niczym się nie różniły. Tzn. jedna różnica była, znacząca, MOJE DZIECKO BYŁO NAJPIĘKNIEJSZE! ;)

I tym pozytywnym akcentem udam się w końcu do łóżka. Ale zanim, to prezentuję obiecaną sesyjkę, bo sesją tego nie nazwę Groszka. Od kilku dni chodziły za mną jakieś zdjęcia, ale ani ja, ani Groszek nie czuliśmy się na fotografowanie/pozowanie. Za oknem buro, nastroje takie se, chce się tylko spać i marudzić. Nam wszystkim. W końcu jednak udało się jakoś zorganizować miejsce i pozy, by wszyscy byli zadowoleni. I widać kolejny postęp, chwyta stópki! Co prawda łatwiej mu idzie z chwytaniem materiału na stópkach, ale cieszy jego zainteresowanie tą częścią ciała. Zauważyłam, że wykonuje pierwszy krok w kierunku przewracania się na bok. Bo podnosząc nóżki do góry automatycznie zaokrągla kręgosłup i tym samym leci na boczek. Ciekawe kiedy zauważy tę zależność?

Tak ciemno za dnia przy naturalnym świetle jest w naszym domu.

ND3_6901 ND3_6903

Tak jest troszkę bliżej okna…

ND3_6905 ND3_6918 ND3_6921

A tak Groszek wkłada swoje dłonie aż po łokcie do buzi, po czym ksztusi się, ale się tym nie zraża!

ND3_6924fx2fxf ND3_6930fx

A tak chce sprawić, by dłużej mieścił się w swoje ulubione śpiochy… ;)

ND3_6951

Bo to duży chłopak już jest…

ND3_6955fx

 

P.S. Wiedzieliście, że szary jest kolorem Groszka?

Related Posts

Share This

3 Comments

  1. SM

    Witam, w poscie wspomnialas o szczepieniu, moja coreczke czeka wlasnie pierwsze z nich. Chcialabym sie dowiedziec jak to mniej wiecej wyglada (my takze mieszkamy w UK), ile dokladnie zastrzykow czeka moja mala? W liscie, ktory dostalysmy z przychodni wymienionych jest 5 szczepien + rotawirus, mam nadzieje, ze szczepionki sa skojarzone ;-)

    • Mama Groszka

      Cześć :) tak, my już jesteśmy po tych 3 partiach szczepień, Groszek wszystkie zniósł super, zero reakcji, gorączki itp. Ale Calpol na wszelki wypadek w domu jest. :) Pierwsze i drugie szczepienie wygląda tak, że dwie pielęgniarki (o ile jedna nie zachoruje jak to stało się u nas za pierwszym razem) ustawiają się po obu stronach dzieciaczka i jednocześnie robią zastrzyk w oba uda. A zanim to nastąpi, kiedy one przygotowują te zastrzyki, dostajesz w takiej szklanej strzykawce rotawirusy i delikatnie wpuszczasz je dziecku do buzi, trzeba uważać, żeby ich nie dotknąć, bo to żywe stwory są. A trzecie szczepienie, które mieliśmy przed paroma dniami to ‚tylko’ zastrzyki w uda. Życzę powodzenia!

      • SM

        Dzieki wielkie ;-) Mam nadzieje, ze i my przebrniemy przez to ‚bezbolesnie’ ;-) i strzykawka nie wypadnie mi z rak ;-)

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>