Płaczka dziwaczka.

maj 2, 2014 by

Płaczka dziwaczka.

Nie od dziś wiadomo, że większość kobiet jest płaczliwa, bierze się to z ich delikatnej, wrażliwej i uczuciowej natury. Oczywiście część z nas jest harda, zawzięta i wcale nie taka miękka, nie na pierwszy rzut oka. Nawet ja osobiście nie czuję się taka kobieca i delikatna, jak – patrząc chociażby na styl ubierania się – większość moich koleżanek. Nie maluję paznokci, nie robię makijażu po 2 godziny, włosy ścinam w przeróżne kształty i też niekoniecznie orientuję się jak sprawić, by pięknie się układały. Nigdy jeszcze nie udało mi się zrobić idealnej kreski eyelinerem nad okiem – a tylko ja wiem jak bardzo zależy mi, by się tego w końcu nauczyć – moja garderoba daje wiele do życzenia, a błyszczyki? Tylko mnie irytują, bo włosy się do nich kleją, a i nie ma po nich śladu po 5 minutach.

W ogóle jakoś te artybuty kobiecości do mnie nie przemawiają. Sukienki – bleee, kosmetyki – niiieee, buty na obcasie – temat mi obcy nie tylko przez mój żyrafi wzrost. Gdybym miała swojego stylistę, makijażystę i fryzjera, to pewnie byłabym całkiem zajebistą laską. Ale ponieważ sama niebardzo się w temacie orientuję i słabo go ogarniam, z moim seksapilem się nie widuję…

Jednakże! Od zawsze moje wnętrze było wrażliwe. Z zewnątrz być może momentami dość nieprzyjemne, oschłe i nieprzyjacielskie, zyskiwało przy bliższym poznaniu. Są rzeczy i tematy, które mnie po prostu rozczulają, mówiąc kolokwialnie: rozwalają na łopatki. Pod wieloma względami i wieloma wierzchnimi niepozornymi warstwami jestem tą kobietą, której próżno szukać patrząc na mnie przy pierwszym poznaniu.
Tak więc ilekroć dzieje się jakakolwiek krzywda zwierzętom, będę opłakiwać je pierwsza. Łzy będą leciały i ciężko spadały, a im bardziej będę chciała przestać, tym bardziej w temat się myślami zagłębiam i ryczę jeszcze mocniej. Myślę wtedy o tych wszystkich zwierzętach, domowych, dzikich, leśnych, czy nawet gospodarskich, które sama zjadłam i wyobrażam sobie to ich cierpienie, bezbronność i samotność z jaką zmagają się każdego dnia w starciu z bezdusznym i egoistycznym człowiekiem. Ile ich jest, tych, którym nikt nie pomoże, pomóc nie zdąży, lub nawet pomóc nie chce. Gdyby tylko dało się znaleźć im wszystkim kochające domy, gdyby tylko udało się zniszczyć wszystkie pułapki w lasach, a w więzieniach pozamykać wszystkich kłusowników. Gdyby udało się zmienić mentalność ludzi na temat trzymania, pomagania i ratowania zwierząt. Gdyby zainwestowało się w darmowe sterylizacje psów, kotów, żeby tylko zadbało się o ich dostępność do każdej, nawet najdrobniejszej wsi… Gdyby tylko to wszystko było możliwe…

Kiedyś niemal pokłóciłam się z Tatą mojej koleżanki, gdy jego zdaniem pomoc nie powinna być skierowana w stronę zwierząt, a ludzi. Wiecie hasło typu: tylu ludzi głoduje/cierpi, a pomaga się zwierzętom, zamiast te pieniądze zainwestować w ludzi. Hola hola…zacznijmy od tego, że pieniądze – jeśli się takie pojawią – powinny być rozdysponowane i na ludzi i na zwierzęta. Dlaczego?  Bo to my ludzie wkroczyliśmy i zawłaszczyliśmy sobie cały możliwy teren dostępny na Ziemi, mamy się za władców świata i niewiele obchodzi nas, że na tej planecie, oprócz nas, są miliony gatunków innych zwierząt, nie tak szczęśliwie obdarzonych takim rozumem, jak nasz, które tak samo jak i my zasługują na swoje miejsce i szczęście. Skoro więc to my niesprawiedliwie podzieliśmy świat pomiędzy siebie i…resztę zwierząt, winniśmy zrobić wszystko, by podział ten do stanu w miarę naturalnego przywrócić. Dobrze, że po tylu set latach w ludziach na nowo wykiełkowała myśl, że trzeba czym prędzej coś z tym zrobić. Akcje ratowania zwierząt, roślin, parków narodowych, lasów deszczowych, raf koralowych itp itd. to tylko wierzchołek góry lodowej, tak czy owak, lepiej zająć się tym późno, niż wcale. Skoro więc znajdą się pieniądze, by pomóc bezdomnym psom, czy kotom, ja podpisuję się pod tym swoimi czterema kończynami. Kto inny, jak nie my, ludzie dobrej woli, ma pomóc tym bezbronnym stworzeniom. Co gorsze, żadne z nich nigdy nie zrobiło żadnemu z nas nic złego. Za co więc tak okrutne traktuje i karze się zwierzęta?

Gdy jednak urodził się Groszek, w mojej głowie wszystko się ostro poprzestawiało. Poważnie! Temat dzieci, dotąd nie do końca robiący na mnie wrażenie, stał się nagle oczkiem w głowie i zjawiskiem numer jeden. Wszystko w moim życiu obecnie kręci się wokół niemowląt i macierzyństwa. Prozwierzęca być nigdy nie przestanę i najchętniej zobaczyłabym siebie za kilkanaście lat na farmie, wśród koni, osłów, kóz, kur, kotów i psów. A wokół mnie do pomocy, hmm…trójka dzieci? ;)

Moja kobiecość pozostaje nadal ukryta, ale od czasu ciąży odzywa się coraz więcej i częściej. Zwłaszcza patrząc na najpiękniejszy cud, któremu dałam życie. Łzy wielkie jak grochy lecą mi po twarzy na każdej z tych sprytnie przygotowanych reklam dotyczących macierzyństwa, narodzin dziecka, opieki nad noworodkiem, a także przy reklamach, które wiedzą jak wywołać płacz umieszczając jako głównego bohatera szczeniaka rasy Labrador, albo zwykłego szarego kundelka ze smutnymi wielkimi oczami. Programy o porodach – typowy wyciskacz łez, gdy każda z tych matek bierze na pierś swoje nowonarodzone dziecko, wraca do mnie jak błyskawica uczucie, które towarzyszyło mi, gdy po raz pierwszy zobaczyłam Groszka. Albo filmy, w których kobieta poznaje mężczyznę swoich marzeń, a potem on wyjeżdza, umiera, ginie tragicznie, zostawiając ją i jej płonące uczucie, które nigdy się nie rozwinie, a pozostanie iskrzące gdzieś głęboko w niej regularnie wzniecane żarem rozpaczy. Och jak bolą i palą te chwile! Płaczę zarówno ze smutku, jak i wzruszenia, szczęścia i współczucia, bezsilności i niekiedy złości. Ciąża i poród, ponadto ta kruszynka przy moim boku uwrażliwia mnie bardziej i bardziej każdego dnia, skacze po moim sercu wyrabiając je jak plastelinę, a ja, biedna matka jego, robię się miękka jak świeży pączek. Ale dobrze mi z tym, bo choć uczucia to nie najlepszy doradca, czym byśmy byli, gdyby nas ich pozbawiono? Taka ze mnie płaczka dziwaczka…

 

 

Related Posts

Share This

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>