Nom, om, om …

mar 19, 2014 by

Nom, om, om …

Ostatnie dni sponsowała literka K, jak kulinaria. A dokładniej wreszcie zmontowałam to, na co miałam od dawien dawna ochotę.
Po pierwsze naleśniki z NADZIENIEM SEROWYM! Chodziły za mną od miesięcy! Przypadkiem natknęłam się akurat na przepis nadzienia serowego – choć niektórym może się on wydawać banalny, ja się nad nim nigdy nie zastanawiałam. U Budującej Mamy wpis o naleśnikach sprawił, że postanowiłam, że i ja chcę! Ale nie miałam przepisu na naleśniki – ponownie, dla mnie wcale nie taka oczywista kwestia :P .
Zacznę więc od początku dla laików kuchennych, by było prosto i przyjemnie.
Przepis na naleśniki wzięty od Ewy Wachowicz, dość często posługuję się jej przepisami w kwestii drobnych pomocy kuchennych.

Potrzeba nam:
– 2 szklanki mąki (lub jak kto woli 12 czubatych łyżek)
– 1 szklanka mleka
– 1 szklanka wody gazowanej
– 4 jajka
– 2 łyżki cukru
– sztypta soli

Mieszamy: jajka, cukier, sól i mleko. Potem po trosze dodajemy mąkę, a gdy to tworzy jedną całość, wlewamy wodę gazowaną i ponownie mieszamy. Ja wszystko miksowałam. Podobno trzeba zostawić masę na pół godziny, ale ja zazwyczaj kiedy robię naleśniki, to chcę je robić JUŻ, a nie odczekiwać, więc ja nie odczekałam, a naleśniki i tak były dobre. Ewa Wachowicz nie pisze na swojej stronie czemu ma czekanie służyć… :)

No i smażymy, voila!

A z czego nadzienie serowe? Użyłam twarogu tłustego i półtłustego (każde opakowanie po 250g), dodałam 2 śmietany małe 18% i dopełniłam cukrem tak zwanym waniliowym, ale naprawę wanilinowym. Widzicie różnicę? ;) To zmiksowałam, aż powstała dość gładka i pyyyszna masa serowa!

Zdjęć naleśników z serem nie mam, na stronie u Budującej Mamy za to takowe znalazłam, więc zapraszam do niej, jeśli nie obejdziecie się bez wizualizacji efektu końcowego. :)

W międzyczasie naleśników stwierdziłam, że nigdy sama nie zrobiłam szaszłyków, chociaż tak bardzo je uwielbiam. Kupne to nie to samo, zresztą, sezon grillowy chyba jeszcze oficjalnie nie rozpoczęty. Postanowiłam więc, że sama o takowe szaszłyki się postaram. Użyłam:
– papryka czerwona i zielona
– pieczarki
– cebula biała i hm fioletowa? ;)
– pierś z kuczaka
– filety wieprzowe (sorry nie znam się, nie wiem nawet jaka to część świni była)
– no i oczywiście patyczki do szaszłyków
– oraz rzecz jasna przyprawy

Wszystko pokroiłam na kawałki, nabijałam w dowolnym, acz stałym stylu, przyprawę (gotową, pierwszego dnia meksykańska, drugiego włoską – zmieszaną z przyprawą do grilla/szaszłyków) zalałam olejem i polałam mieszanką szaszłyki. Pomogłam sobie gumowym kuchennym pędzlem. Wszystko upieczone na grillu elektrycznym, podane z ziemniaczkami i sałatą w ziołach włoskich, mniam!

Ale, ale, bohatem dzisiejszego wieczoru są (tadam!) naleśniki z szynką, serem, brokułami i kalafiorem z sosem holenderskim. :D
Tym razem efekt udokumentowany zdjęciami – tak pięknie wyglądały!
Brokuły i kalafior zostały mi z testowania kubków smakowych Groszka – któremu nie zasmakowały! Stąd pomysł, by je wykorzystać, a sos holenderski – mimo, że na opakowaniu widnieje jako idealne połączenie z rybą – chodzi mi po głowie od czasu zjedzenia przepysznych naleśników u bratowej, tam w składzie na pewno były szparagi, a całość polana tym właśnie sosem, który mnie zachwycił i którego nie spróbowałam od tamtego pamiętnego dnia. Minęły już chyba z 2 lata… :( Tak czy inaczej, jeśli boicie się takiego połączenia, nie ma czego, wyszło pysznie!
Zobaczcie same!

ND3_8226

ND3_8232

Nom, om, om, om… :D

1 Comment

  1. Oj, to widzę duża porcja była tego serka ;) A ja chętnie skorzystam z przepisów na ciasto i te naleśniki wytrawne :D Mój Menżu woli jedzenie z ketchupem niż z cukrem :D

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>