Matka – wielozadaniowy żołnierz przyszłości

lut 15, 2014 by

Wprawdzie dzisiaj niby dzień sercem i miodem płynący, ale u nas na spokojnie.
Kartka i prezent był, Tata Groszka zupę ugotował, mnie to pasuje! A prezent nie byle jaki, bo srebrne kolczyki i wisiorek z bursztynową kulką, naprawdę piękne, a do tego ręcznie robione.
Zdecydowanie bardziej wolę Tłusty Czwartek :D

Do tytułu dzisiejszego wpisu natchnął mnie dzisiejszy spacer, kiedy to niemal modliłam się, by nie spadło na mnie drzewo, bądź nie przywaliła mi w głowę dachówka. Wiało strasznie…pewnie zdarzyło Wam się oglądać wiadomości, czy Internet i dowiedzieć się, że Wielką Brytanię, Anglię, zwłaszcza południową, nawiedzają deszcze, wichury i sztormy nad wodą. Nam do tej pory oberwało dachówkę z dachu i rozwaliło część płotu. Dzisiaj po raz kolejny zastanawiamy się ‚co tym razem?’ i mamy nadzieję, że nic takiego…

Postanowiłam, że na spacer iść muszę, bo zależy mi na daniu Groszkowi chociaż tej minimalnej dawki świeżego powietrza. Pretekstem było zajście do sklepu i całe szczęście nie padało akurat, byłam więc w stanie w miarę spokojnie przebyć standardową – choć dawno nie uczęszczaną – trasę spacerową.

Główną różnicą pomiędzy spacerem w ładną pogodę, a obecną, jest to, że idąc, obliczam każdy ruch, rozplanowuję trasę i analizuję kroki i jaką różnicę dla otoczenia moje kroki będą miały. I ZWŁASZCZA w taką pogodę…

Gdyby się dało, zobaczylibyście w moich oczach nie obraz osiedlowych uliczek, ale dokładną siatkę topograficzną mijanych miejsc, wyliczam trajektorię ruchu, analizuję kierunek wiatru, by wiedzieć, w którą stronę wykonać kolejny ruch. Wydaje się to przesadą? Nie, gdy w grę wchodzi dobro dziecka. Po części wydaje mi się, że może i za dużo ryzykuję wychodząc w taką pogodę na spacer. Ile razy słyszy się o zwalonych drzewach, latających kawałkach domu. Nasza dachówka tylko jakimś cudem nie uderzyła w nasze auto stojące po drugiej stronie domu, bo poleciała na ogródek, a nie podjazd. To tylko fart, a gdyby jego zabrakło?

My, Matki, gdy pojawia się dziecko, myślimy głównie o ich dobru, nasze pragnienia, potrzeby, schodzą na dalszy plan, zdajemy sobie wtedy bardziej, niż kiedy indziej sprawę, jak wielką odpowiedzialnością jesteśmy obarczone, mając pod opieką te kruche i bezbronne istotki. Dlatego ‚głupi’ spacer w paskudną pogodę staje się walką o przetrwanie, rozmyślaniem, uważaniem, za siebie, za niego, za Was dwoje.
Zawsze miałam tendencję do martwienia się, planowania, rozmyślania i wyobrażania sobie wszystkiego na wyrost. Stąd rzadko kiedy zaznaję spokój duszy, doświadczam jego chyba tylko wtedy, gdy odurzę się wystarczającą dawką alkoholu. Nawet przed snem, a może, zwłaszcza przed snem, dużo myślę. Wtedy moją głowę przepełnianą pomysły, idealne zdania skierowane do partnera, na bloga, czy niekiedy te, które wybiorę na rozmowie kwalifikacyjnej. Rzecz jasna większość tego przepada nad ranem i wtedy ze zdwojoną mocą zastanawiam się nad wszystkim ponownie.

Matki zastanawiają się, całują dziecko, przebierają je i karmią, planują wydatki i bawią się z dzieckiem, myślą, co zrobią na obiad, gdy spacerują z nim, a wyobrażając sobie i rozmyślając nad przyszłością własnego potomka, kąpią go i lulają do snu. Każdego dnia, w każdej chwili, nieważne, czy spędzają akurat czas na prywatnej, osobistej czynności, czy teoretycznie zajęte są rozmową nie na ich temat.

Niewiele jest takich momentów, gdy potrafię się wyłączyć, moje dziecko zajmuje całe moje serce i umysł. Jest w każdej myśli, marzeniu, planach i zmartwieniach. Dziękuję mu za to, że jest, a jednocześnie wiem, że podjęłam się z Tatą Groszka najtrudniejszemu zadaniu, jak wdzięcznemu jednak jednocześnie! Wychowanie potomka na dobrego człowieka, o tym nie da się nie myśleć, nie poświęcać temu większości swojego czasu i myśli. Wiem, że od kiedy jest Groszek, jestem innym człowiekiem, lepszym, mądrzejszym, jeszcze bardziej uczuciowym i hardym zarazem.
Każdego dnia rozpiera mnie duma i szczęście i nieważne jak bardzo niewyspana, zmęczona, czy głodna będę, nic, nigdy nie będzie równało się niezwykłości i cudowności bycia Mamą!

Z Walentynkowym pozdrowieniem dla moich Mężczyzn!

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>