Mama na szóstym biegu

sty 22, 2014 by

Mama na szóstym biegu

Czyli innymi słowy: jak szybko każda Mama jest w stanie wykonywać pewne czynności, gdy jej dziecko jej potrzebuje (czyt. płacze bądź marudzi).

Do tego wpisu natchnęło mnie dzisiejsze przygotowywanie placuszków, gdy byłam pod wrażeniem samej siebie, jak mało czasu potrzebowałam od wyciągnięcia wszystkich składników, aż do usmażenia pierwszego placuszka. A to przez to, że było już późno (niedługo potem Tata Groszka szedł do pracy i zależało mi, by coś zjadł zanim wyjdzie), Groszek w bujaczku z zakupaną pieluszką i głodny jednocześnie zaczął dopominać się opieki, do tego i ja byłam głodna, a Tata Groszka pojechał do Tesco oddalonego o paręset metrów dalej, bo mądra Mama wróciła z zakupów i zapomniała, że w końcu powinna była zdecydować się na jakiś olej, bo ten co jest się kończy, a ona zamierzała smażyć placuszki. :/ Właściwie wszystko oprócz marudzącego Groszka było nieważne, ale jego stękanie i popłakiwanie stresowało mnie najbardziej – tradycyjnie.

Stałam więc tam i starałam się zrobić wszystko w jednej chwili, stąd składniki na placuszki poleciały razem do miski, jabłka obrałam nie bacząc, że miejscami pozbywam ich połowy miąższu, a plasterki z 4 jabłek powstały chyba w minutę. Bo co, ja nie zdążę?! Ja?! Głupie to jest i zabawne, jak motywuje czasem udowodnienie i sobie i innym, że zrobi się coś na przekór tego, co nam mówią, prawda? :)

Krojenie jabłka na miarę umiejętności Gordona Ramsey’a to nie jedyna czynność, którą udaje się zrobić z prędkością światła, byle tylko szybciej dało się wziąć na ręce nasze kochane maleństwa.
Od ciąży siku robię w 30 sekund (łącznie z powrotem już do Groszka), albo nie robię wcale i kiedy już prawie chodzić nie mogę, przypominam sobie, że chyba o czymś przez cały dzień zapomniałam. Bo po co sikać, skoro lepiej i przyjemniej jest się zająć dzieckiem?

Albo gdy lecę po schodach na górę i w dół przypominając próbującego nadążyć za właścicielem ratlerka, chwytam śliniak/pieluszkę zanim Groszek zorientuje się, że za długo mnie nie ma. Czasem się uda, zazwyczaj nie… Od jakiegoś czasu jest za bystry i szybko łapie się w sytuacji i podnosi alarm.

Że już nie wspomnę o zakładaniu butów jak czapla na jednej nodze, byle Groszek nie stracił mnie z pola widzenia, bo on już leży gotowy w wózku, a ja wtedy skaczę wokół niego, by nie zdążył się zniecierpliwić. Albo gdy muszę wziąć jeszcze to klucze, to komórkę, to pieluszkę (wiecznie ta pieluszka!) i tylko zaglądam do niego co i rusz jak ten pies co zza drzwi skacze i sprawdza czy go nie widać i prosi o wpuszczenie, o tak:

Ale to nie wszystko, jak wiadomo w ciągu dnia niewiele czasu pozostaje Mamom na sprzątanie, a wieczorami powiedzmy sobie szczerze, chcemy w końcu też odpocząć, dlatego wykształciłam mechanizm „dorywczego błyskawicznego sprzątania przy okazji”, co uważam, każda kobieta ma nie-stety w genach. Znacie opowieść o starszym człowieku z Alzheimerem, który próbując zrobić jedną rzecz, powiedzmy schować buty do szafki, plątał się po całym domu chcąc ogarnąć jedną rzecz za drugą, że w końcu nie zrobił niczego? Nie wiem, ale to nie brzmi jak Alzheimer ale bycie kobietą. ;) Bo gdy poszedł schować buty, zobaczył na szafce kurz, poszedł do kuchni po ścierkę, a tam niepozmywane, chcąc pozmywać zobaczył, że gąbka jest już zużyta, gdy chciał ją wymienić i schylił się do szafki, tam zobaczył płyn do mycia okien/luster, wziął jego w celu umycia lustra, gdy był w drodze, by umyć lustro mijał stare gazety, które trzeba wyrzucić, zatrzymał się więc i chciał je wyrzucić, idąc z gazetami…itp itd. :)
Podobnie ja, gdy myję ręce, widzę, że zlew jest brudny i migiem go czyszczę, potem jestem w innym pokoju by podlać kwiatek widzę wiszące pranie od 3 dni suche, więc ściągam chociaż część. Będąc u Groszka z praniem, przypominam sobie o pełnym koszu z brudnymi pieluchami, gdy jestem z powrotem na dole, by wziąć jakąś reklamówkę i pieluszki zapakować. . .Groszek już nie pozwala mi odejść bo . . . NIE! :)

Ciężko określić czy niechodzące dziecko to przywilej, czy nie. Nie chodzi, więc idąc gdzieś na dłużej trzeba je ze sobą zabierać, do tego nie siedzi, więc najczęściej trzeba je na rękach trzymać, no i szybko się nudzi, więc trzeba robić głupie miny, wydawać jeszcze głupsze odgłosy, albo machać mu zabawkami przed oczami licząc, że niby co – myśli sobie dziecko: ‚takie machanie mi przed oczami ma być fajne?’ ;) No właśnie. . .a jeszcze ten miesiąc, dwa temu wydawało się, że wszystko mu jedno i życie było takie nieskomplikowane. E tam, gadanie, wszystko wyglądało dokładnie tak samo, tylko dziecko było mniejsze.

A wracając do ‚dorywczego błyskawicznego sprzątania przy okazji’ to najbardziej nie lubię odkurzać i udawać przed Groszkiem, że to fajna zabawa z szaro-żółtym robotem. Mam nadzieję, że prędzej czy później wymyślą odkurzacze i cichsze i lżejsze i bezkablowe, bo póki co ta czynność wzbudza we mnie głównie agresję. Że już nie wspomnę tachania odkurzacza na schody – schody: jedyne miejsce w naszym domu pokryte dywanem/wykładziną. Właśnie, te przeklęte schody . . .każdego dnia mam ich coraz bardziej dosyć.

Ale nie ma co, każdy dzień to kolejna czynność opanowana bliżej perfekcji. Za kilka miesięcy będę odkurzać jedną ręką, drugą zmywać, włosami robić obiad a rzęsami stawać na rękach…by rozweselić Groszka. ;) A tak serio, to taka codzienność to dobry trening cierpliwości i samoopanowania, jeszcze nie narzekam.

A zanim pójdę spać – bo znowu późno się zrobiło – słowo na dobranoc. Jeśli nie oglądałyście, a planujecie oglądać film ‚Bejbi Blues’, to ja osobiście odradzam. Nie dla osób o słabych nerwach i świeżo upieczonych Mam będących przewrażliwionych na punkcie małych dzieci. Obejrzałam dzisiaj i cały film się denerwowałam, a koniec to już było przegięcie. :/ A już świadomość, że tak faktycznie się dzieje i w Polsce i nie w Polsce, boli i frustruje (żeby nie przeklnąć . . . :/ ) jeszcze bardziej.

Ale ponieważ ja nie lubię kończyć wpisów słabym akcentem, coś najwspanialszego: mój Syn Bąbliś! :)

ND3_7131

Related Posts

Share This

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>