Kochane carbooty…

kwi 17, 2014 by

Kochane carbooty…

Na temat genialności możliwości kupowania ubrań używanych za grosze chyba nie trzeba się aż nadto rozpisywać. Z moich obserwacji wynika, że większość Mam – nawet, a może zwłaszcza – tych ‚najmodniejszych’ dość często korzysta z usług sklepów rodzaju second hand. Zalet jest wiele, przede wszystkim różnorodność stylów, nierzadko ubrania w stanie nieużywanym, no i co najważniejsze – cena!

W Anglii co prawda – a przynajmniej w moim miejscu zamieszkania – sklepów second hand nie widziałam. Są tak zwane ‚charity shops’, o których wspomniałam na blogu wcześniej. Dla niewtajemniczonych – takie sklepy przynależą do fundacji na przykład na rzecz zwierząt, dzieci, osób chorujących na raka i dochód ze sprzedaży idzie na fundację właśnie. A rzeczy sprzedawane w takich sklepach są używane, pochodzą od ludzi, można tam nawet samemu zawieźć coś, co nam już się w domu nie przyda, a wciąż jest w dobrym stanie. My już kilkakrotnie wywoziliśmy kilka rzeczy do sklepu fundacji na rzecz zwierząt, kotków najpewniej. :D

Kolejnym idealnym źródłem zdobycia używanych perełek za grosze są tak zwane carbooty, czyli wyprzedaże organizowane w wielkiej hali, albo na trawce, gdzie za niewielką opłatą można ustawić się autem, dosłownie otworzyć bagażnik i sprzedać wszystkie niechciane pierdółki, mniejsze i większe. Oczywiście wyprzedaż bagażnikowa to tylko z nazwy… :) Sprzedawcy wystawiają swoje rzeczy na stoliku albo na ziemi, a wszyscy zainteresowani kupnem zaglądają co ciekawego jest do zdobycia. Carbooty odbywają się od wiosny do jesieni, a najlepszym wyznacznikiem ich odbycia jest dobra pogoda. Dla mnie osobiście to genialna gratka! A teraz, gdy na świecie pojawił się Groszek, mam jeszcze więcej powodów, by tam jeździć, a to ciuszki, zabawki, książki i wszystko inne też. A najlepsze jest to, że mamy innych dzieci bardzo tanio pozbywają się tych wszystkich rzeczy, a są to rzecz firmowe, niemal nowe, a za kilka ubrań na przykład płacę dalej kilkakrotnie mniej, niż zapłaciłabym za jeden nowy ciuch w firmowych sklepie tej samej marki. Jak dla mnie to żyć nie umierać, zaspakajam potrzebę kupowania, a wciąż prawie nic na to nie wydaję. Ostatnie zdobycze to 3 piękne książki, 6 elementów garderoby, a całość za 4 funty.
Zdjęć książek jeszcze nie mam – ale muszę to nadrobić – ale za to uwieczniłam te kilka ubrań, które wpadły mi w oko i w ręce… :) Oprócz tych na zdjęciu, dodatkowo kupiłam 2 białe bodziaki Nexta z długim rękawem.

ND3_8695

ND3_8698

Related Posts

Share This

3 Comments

  1. Ines

    Uwielbiam zakupy w Second handach :) ta bluzeczka z Myszka Miki jest boska! Szczerze zazdroszcze takiej zdobyczy :)

Trackbacks/Pingbacks

  1. Sala zabaw i czekoladowe ciasto. | Groszkowi - […] niejedzenia słodyczy, postanowiłam, że coś upichcę. Tydzień temu na carboocie (więcej o nich TUTAJ ) kupiliśmy 18 ‚wsiowych’ jaj …

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>