Karmienie butelką i te pe

lut 13, 2014 by

Karmienie butelką i te pe

Oj jak dawno już zbieram się z tym wpisem!
Wiecie już pewnie, że co jakiś czas mam zapędy pouczająco-wymądrzające się, czyli po prostu chciałabym podzielić się wiedzą, którą w kwestii macierzyństwa i tematów pokrewnych już posiadam, a może część z Was jeszcze nie. Tym razem po głowie chodzi mi temat karmienia dziecka butelką i sprzętu, który będzie Wam do tego potrzebny.
Kiedy Groszka jeszcze nie było, a nawet wtedy, kiedy się już pojawił, duża ilość tematów okołodzieciowych nadal pozostawała dla mnie niewyjaśniona i niejasna. To, z czym miałam do czynienia klarowało się z czasem, niekiedy uczyłam się na błędach, czasem udało mi się ich uniknąć. Są jednak sprawy i pewne zasady, których należy przestrzegać bezwzględnie dla dobra dziecka. Zwłaszcza posiadając noworodka, lub nieco starsze niemowlę.

Zacznę od tego, że kiedy przyszła pora, by zacząć karmić Groszka z butelki, nie posiadałam odpowiedniego sprzętu, wszystko przez to, że nie spodziewałam się, że nastąpi to tak szybko. Z perspektywy czasu wydaje mi się, że może mogłam zrobić coś lepiej, by uniknąć butelkowania, a przedłużyć karmienie piersią. Wtedy jednak nie widziałam innego wyjścia i pewnie gdyby przyszło mi przechodzić przez to drugi raz, wszystko wydarzyłoby się dokładnie tak samo. Więcej na ten temat we wpisie ach te cycki!

Do przejścia na karmienie butelką nie można się przygotować, to znaczy można, o ile z góry zaplanowało się, że piersią się karmić nie będzie. Ja jednak zawsze wiedziałam, że piersi oprócz ozdoby służą do karmienia i nie podlegało wątpliwości, że tak właśnie zamierzam karmić Groszka. Całe szczęście nie miałam z tym najmniejszego problemu po jego narodzinach. Gdy jednak przyszła pora na przerzucenie się z cycka na butelkę, temat ‚jak to się robi??’ stanął przede mną otworem. Jeśli więc zastanawiacie się co będzie Wam potrzebne do karmienia butelką, służę pomocą!
Nie będę się wprawdzie zagłębiać w temat na tyle, by zaznajomić Was z wszelkimi dostępnymi na rynku firmami, które sprzedają sprzęt do karmienia butelką, chcę jedynie pokazać jakie jest niezbędne do tego minimum. :)

Jeśli z jakiegoś powodu przechodzicie na karmienie butelką, będą Wam potrzebne:

butelki bez BPA (czyli bisfenolu A, organicznego środka chemicznego używanego do produkcji tworzyw sztucznych, jak plastik), te robi się w różnych rozmiarach, firma Tommee Tippee sprzedaje butelki o pojemności 150ml i 260ml, ja zdecydowałam się na butelki większe, z prostych przyczyn – posłużą mi dłużej, z butelkami 150ml już dawno musiałabym się bowiem pożegnać, dodatkowo firma produkuje butelki pod nazwą Easy-Vent bądź Anty-Colic Plus, pierwsze posiadają odpowietrznik w smoczku, który uchyla się wypuszczając powietrze ze środka butelki, gdy dziecko ssie, bez tego wentylka smoczek ‚zasssałby się’, działa to jak picie z butelki przez dorosłych, jakbyście nie dopuścili powietrza do butelki, to w pewnym momencie nie dałoby się już pić, prawda? Butelki Anty-Colic Plus posiadają na całej wysokości butelki inny rodzaj odpowietrznika, który zapewne ma pomóc dziecku w niełykaniu powietrza, my korzystaliśmy z Easy-Vent. W obu przypadkach i tak pewnie trzeba odbijać dziecko, więc nie bawiłam się w te wymyślne mechanizmy butelki Anty-Colic Plus, kto co woli :) więcej na ten temat TUTAJ
smoczki do butelek: na początek używacie te, które kupujecie razem z butelką, czyli rozmiar najmniejszy, im większe dziecko, tym jego potrzeby w ilości ssanego pokarmu są większe i smoczek z najmniejszą dziurką nie wystarcza, w sprzedaży są same smoczki, pakowane po 2, z kolejnymi rozmiarami (tutaj również mówię na przykładzie Tommee Tippee, z których korzystamy), pierwsze to Slow-Flow, następne Med-Flow (od 3 miesiąca), a od 6 Fast-Flow, są jeszcze Vari-Flow, czyli zależnie od siły ciągu, tyle mleka leci ;) i tu również rozmiary idą w parze z rodzajem butelek Easy-Vent i Anty-Colic Plus – trzeba uważać, żeby nie wziąć niewłaściwych, więcej TUTAJ
– trzecią najważniejszą i wygodną rzeczą jest sterylizator, na rynku są jego różne rodzaje, najpopularniejsze chyba są takie, które sterylizują butelki parą i te są na prąd, bądź np. wkładane do mikrofalówek, my mamy sterylizator na prąd, bo mieści 6 butelek, a nie 4, jak sterylizator do mikrofali. Obsługa jego jest bardzo prosta, posiada on dwa poziomy (piętra), na sam dół wlewa się odmierzoną ilość wody, na ‚parter’ stawia butelki do góry dnem, a na ‚piętro’ układa się smoczek butelki z plastikową obudową i przykrywką, wszystko razem, ale luzem, żeby wszędzie dostała się gorąca para, na ‚piętro’ można poukładać zwykłe smoczki, łyżeczki, jeśli już jesteście na etapie karmienia dziecka kaszką itp, wygląda to mniej więcej tak:

ND3_7708 ND3_7713 ND3_7715 ND3_7716 ND3_7717 ND3_7720U nas jak widzicie w wersji hardcore :D
Są i filiżanki i łyżeczki i smoczki, przynajmniej mam pewność, że wszystko jest odkażone, bez bakterii i bezpieczne dla Groszka. Najważniejsze, to wszystko poukładać ‚do góry nogami’, żeby wnętrze, z którego pije/je dziecko zostało wysterylizowane.
W Anglii królują głównie dwie firmy Tommee Tippee i Avent, który należy do Philipsa. My kupiliśmy nasz sterylizator w zestawie: sterylizator, 6 butelek 260ml, szczotka do mycia butelek, szczypce do wyciągania gorących butelek/smoczków ze sterylizatora i pojemniczki na mleko w proszku (takie na podróż).
Dodatkowo dokupiłam 2 pokrowce/torebki termiczne na butelki trzymające ciepło gorącej wody i chłód wody zimnej, również służy nam ‚od święta’ na wyjścia.

Moim celem nie jest polecać żadnej z marek, wiadomo, że chce wybrać się coś, co wiemy, że jest sprawdzone i polecane, ale nie znaczy to wcale, że musi być z najwyższej półki. Wiadomo bowiem, że często w przypadku ‚znanych marek’ płaci się połowę ceny za ich nazwę. Jeśli więc jakikolwiek inny sprzęt ma dobre opinie, na pewno jest wart zastanowienia się nad jego nabyciem.

Ja osobiście nie chciałam mrozić pieniędzy na kupowanie całego tego oprzyrządowania zanim jeszcze Groszek się urodził. Co prawda nie wiedziałam kiedy będzie mi to potrzebne, ale zaryzykowałam. I choć miałam kilka stresujących dni, kiedy już okazało się, że Groszek z cycka jeść nie będzie, a sterylizator i butelki były dopiero zakupione w Internecie i czekaliśmy na dostawę, tak uważam, że dla części Matek taki zakup może okazać się zupełnie bezużyteczny i szkoda wyrzucać pieniądze, albo martwić się późniejszą sprzedażą całego sprzętu.

Oczywiście do tego wszystkiego dochodzi koszt mleka modyfikowanego i tutaj też na rynku panuje niezły wybór. Same musicie zdecydować. Ja, kiedy zobaczyłam Aptamil w sklepie (polski Bebilon), wiedziałam, że to będę używać, tak po prostu, sugerując się samym opakowaniem i poniekąd ceną, w sensie, nie odstawał ceną od reszty ani dużo w górę ani w dół, musiał więc być dobry, a przynajmniej nie gorszy, niż reszta. W Anglii poza Aptamilem w sprzedaży jest mleko modyfikowane firmy Cow&Gate, bądź Hipp, oba godne polecenia uważam. Jednej mojej koleżance Aptamil śmierdział, przerzuciła się więc na Cow&Gate (Krowa I Brama :D ), inna od początku używała Krowę i Bramę i też była zadowolona, ktoś inny powie, że tylko Aptamil, a jeszcze inna Mama używa tylko mleka Hipp. Nie ma co z tym dyskutować. Jakikolwiek byłby budżet w domu (oczywiście nie wdając się w rozważania na temat Rodzin bardzo ubogich), to jednak mleko, którym karmi się dziecko codziennie kilka razy i polega na tym mleku, jako źródle wszelkiego dobra w rozwoju naszego dziecka, musi być dobrej jakości. Wolę sobie czegoś odmówić, niż dziecku mleka. Myślę, że się ze mną zgadzacie.

Myślę, że to po krótce wszystko, co dotyczy tematu karmienia butelką. Sprawa mniej skomplikowana, niż może się wydawać na początku. Pamiętajcie, że sterylizacja to podstawa i szczególnie maleństwom podawanie mleka z niewysterylizowanej butelki może bardzo zagrażać. Co na przykład?

Szkodliwe bakterie, takie jak np. E. Coli, są wszechobecne i o ile starsze dzieci oraz dorośli – dzięki wykształconej już odporności – radzą sobie z nimi nieźle, to twoje maleństwo może mieć z ich powodu problemy zdrowotne, zwłaszcza bóle brzucha, niestrawność i biegunkę. Układ immunologiczny niemowlęcia jest niedojrzały i potrzebuje dodatkowej ochrony, którą zapewnia codzienna sterylizacja.
ŹRÓDŁO.

Wasze spostrzeżenia są dla mnie na wagę złota, więc zachęcam do komentarzy. :)

5 Comments

  1. SM

    Na początku używałam butelek Aventa, ale w momencie gdy trzeba było zaopatrzyć sie w większe wybrałam Tommee Tippee. Dla mnie sa wygodniejsze (mniejszy rozmiar, wygodnie sie trzyma), a i mała „lepiej ssala”. Podsumowując jestem z nich bardzo zadowolona. A jeśli chodzi o sterylizację to ja nie mam do tego żadnych sprzętów, wyparzalam butelki raz na tydzien starym sposobem gotując je w garnku, a teraz używam tabletek Miltona :)

  2. onka

    ja też zanim kupiłam butelki, to się rozglądałam i wywiad robiłam jakich butelek i gadżetów używają koleżanki. no i widziałam, że spora część używała i butelek i innych rzeczy z Avent i były zadowolone, więc stwierdziłam, że ja też je kupię. No i bardzo fajnie nam służą, i też nie mają tego szkodliwego bpa, więc jestem spokojna o bezpieczeństwo synka :)

    • Mama Groszka

      Zastanawiam się nad tabletkami Milton – słyszałaś o nich? Po tym jak Sylwia w komentarzu o nich wspomniała, zaczęłam się interesować i jest to fajna opcja zamiast sterylizatora na parę. Potrzebujemy 5 litrów wody w pojemniku z przykrywką, wrzucamy tabletkę sterylizującą Milton i umyte butelki, cokolwiek jak smoczki, gryzaki, wrzucamy do tego i pozostaje to sterylne przez 24 godziny. Po wrzuceniu musimy odczekać 15 minut, żeby mieć pewność, że butelki i cała reszta są sterylne. Paczka 28 tabletek kosztuje 1.35 funta (w sklepie w UK Boots, w przeliczeniu około 7 zł) jedynie fakt, że co 24 godziny potrzebujemy 5 litrów wody może zniechęcać, niby niewiele, ale miesięcznie to 150 litrów. Przy czym sterylizując parą potrzebujemy 80 ml wody, a cykl sterylizacji (zużycia prądu) trwa 5 minut. Chyba wolę marnować prąd, nie wodę. Ale gdybym miała wyjeżdżać, to takie tabletki są prostsze w użyciu niż zabieranie całego sterylizatora.

      • SM

        U mnie sterylizacja odbywa się raz na tydzień więc wody aż tyle nie idzie ;) a bywa, że rozrabiam pół tabletki na 2,5 l wody. I słyszałam także, że jak dzieciaczki kończą pół roku to nie ma potrzeby wyparzania. Sterylizator dobra rzecz, ale dla mnie nie niezbędna, choć pewnie gdybym mi ktoś takowy sprezentowal to bym używała ;)

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>