Hop hop?!

lis 10, 2014 by

No cześć!

Czy powinnam zacząć na spokojnie, od ponownego tłumaczenia, czy wyruszyć jak koń z kopytami z kolejnym wpisem, jakby nigdy nic? Przez ostatnie kilka tygodni dzień w dzień myślałam o blogu, o tym na jakim jest etapie, co z tym fantem zrobić i czy ktoś mnie jeszcze w ogóle czyta? Do tego mam konkurs w zanadrzu z nagrodami leżącymi już z 3 miesiące u mojej Mamy w domu w Polsce i z tego powodu jest mi jeszcze bardziej głupio, że wszystko tak zaniedbałam.

Sama jestem w szoku jak sytuacja mnie przerosła. Bo pisać było o czym, oj było! Ale wszystko tak jakby stanęło w miejscu, liczył się tylko Groszek, jego chorowanie, brak czasu na całą resztę doszedł sam. Aparat leży w kącie, aż żal, bo przez cały ten czas ustrzelilibyśmy setki wspaniałych zdjęć naszego wspaniałego Synka. A jest wspaniały, najlepszy! Zachwyca mnie swoimi minami, przemyśleniami i postanowieniami z nimi związanymi, jak się złości, uśmiecha, poznaje świat. Pod tym względem absolutnie NIC się nie zmieniło.

Muszę przyznać, że zanim się obejrzę, to mija tydzień, kiedy planuję coś zmienić, mijają kolejne dwa, a zanim naprawdę coś zrobię, upłyną dwa miesiące.

Ale od początku, podsumowując, zaogólniając i czyniąc Was świadomymi.

Groszek skończył rok, potem 13 miesięcy, a następnie 14, niedługo strzeli mu ‚piętnacha’ a ja od Roczku żadnego podsumowania rozwoju nie zrobiłam, dłoni i stopy w specjalnie zakupionej na Roczek formie nie odcisnęłam, czyli ogólnie ‚shame on me’.
Wierzcie lub nie, ale moje dziecko ma już za sobą ospę wietrzną (dobrze, że nie wieczną ;) ). Wzięło się to przypałętało, szczęśliwie zbiegło z odwiedzinami Babci, przebiegło w miaaarę łagodnie i poszło w cholerę, oby już na zawsze! No i właśnie, dzięki temu Babcia zamiast tygodnia została z nami 2.5, było cudownie!
Groszkowi ładnie już wychodzą wszystkie czwórki – zęby w sensie. Jedna trochę z opóźnieniem, ale już jest po tej stronie.
Wizualnie, fizycznie w sensie wiele się ponad to nie zmieniło. Groszek rośnie, duży silny chłop już z niego. Ostatnie ważenie sprzed około 1.5 tygodnia to 11.3 kg, a mierzenie sprzed jakichś 3 tygodni to 81 cm.
Wciąż jest zasmarkany i kaszle, bywa lepiej, potem gorzej, ale póki regularnie sprawdzam, czy ten kaszel to nie coś poważniejszego, jestem w miarę spokojna. Zapewne w Polsce Groszek przyjmowałby co miesiąc kolejny antybiotyk, ale tutaj myślenie jest zupełnie inne. Taki wiek, taka zaleta żłobka, teraz przechoruje, ale zbuduje odporność i niebawem będzie tylko lepiej. Trochę ciężko uwierzyć, że to wszystko dla jego dobra, ale póki nocki ma spokojnie, to się tak nie martwię.

Brakuje mi czasu, niemożliwe, co? Regularnie przeglądam co u innych blogerek, zazdroszczę, jak po całym dniu jeszcze znajdują czas i chęci na pisanie. Chyba straciłam wenę licząc, że mój blog osiągnie sukces i będę czuła motywującą presję, by pisać. Same wiecie, że piszę dość prywatnie, a pewnie nie powinnam. Gdyby było lekko, zwięźle i na tematy hmm, no właśnie jakie? To pewnie przyciągnęłabym gro użytkowników. Do tego genialne zdjęcia biegnącego roześmianego Groszka w promieniach popołudniowego słońca i sukces murowany. Szkoda tylko, że zamiast słońca jest księżyc i deszcz, a czas na takie harce mamy już teraz tylko w weekend. Ale wtedy albo wieje, albo pada, Grochu kaszle i leje mu się z nosa. I idź tu Matko i zmuszaj dziecko do pozowania i udawania, że pogoda ładna, a zabawa przednia. Bo nawet jeśli uda się wyjść, to całą swoją uwagę muszę poświęcić właśnie jemu, a nie zabawie z aparatem. I co ja biedna mam zrobić?

Gdy już pomyślę nad rozwiązaniem, to napiszę. W ogóle mam Wam tyle do napisania. Gdzie ja się podziewam? I Wy?

1 Comment

  1. Ines

    Oj mamuśka, nosek do góry! Nie stawiaj sobie zbyt wysoko poprzeczki, nie oczekuj cudu i nic nie rób na siłę. Te, co pokochały Ciebie i Groszka zawsze będą. Inne to „przygody”. A Grosu prędzej czy później wróci do zdrowia. Mi Ethan już prawie półtora miesiąca nosi się z katarem. Lekarz twierdzi, że nic mu nie jest i to jest normalne. Bardziej przeraża mnie to, że w piątek ma pierwsze szczepienie. Naczytałam się o szczepieniu chorych dzieci i teraz się boję. I nie wiem co robić. Koleżanka podpowiedziała że może to być „sapka niemowlęca”. Ale… co to tak właściwie jest i jak to odróżnić od zwykłego kataru? :(

Odpowiedz na „InesAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>