Gdzie one są? Zabrakło ich!

kwi 3, 2014 by

Gdzie one są? Zabrakło ich!

Gdybyście pytały / pytali, byłam sobie gdzieś tu obok, spokojnie, po cichutku, bez szaleństw i zamętu. Od ostatniego wpisu minęło dobre kilka dni, statystyki odwiedzin bloga spadły, nikt nie pisał, nie pytał gdzie ja, gdzie wpisy, czemu nic, czemu tak. Wcale mnie to nie dziwi, na szacunek, renomę i wiernych czytelników trzeba sobie zapracować. Po kilku miesiącach płodzenia wpisów trochę oklapłam. Podczas pewnego spaceru – kilka dni temu – wymyśliłam jak zmienię blog, przeobrażę go w coś, co i mnie i oby Was zainteresowało. Poruszę inne tematy, poszerzę tematykę, swoje własne, jak i Wasze zainteresowania. Szukałam inspiracji i jakoś nie odnalazłam jej tam, gdzie się spodziewałam. Domyślam się, że to kwestia zapału i chęci, której mi chyba zabrakło. Potem zabrakło czasu, jak i dobrego samopoczucia, by coś twórczego dla Was napisać. Ostatecznie wieczory upływały mi na nadrabianiu programów/seriali telewizyjnych, albo wmawianiu sobie, że pójdę wcześniej spać. I jak seriale i programy nadrobiłam, tak oczywiście się nie wyspałam i nie wyśpię się noc kolejną.

Zauważyłam spadek formy nie tylko u siebie na blogu, ale i na kilku – nazwijmy to – ‚zaprzyjaźnionych’ również. Ciężko opisać z czego to wynika… Owszem, kilka pozostałych prężnie prezentuje kolejne wpisy, pomysły, zasypuje zdjęciami, planami, konkursami. U mnie niestety nie wygląda to tak różowo. Stąd chyba ten regres… Uwierzycie, jeśli powiem, że nawet nowych zdjęć nie mam? Minęło 5 dni od ostatniego wpisu, a ja w ciągu dnia albo latam po sklepach, albo ciacham mordercę w ogródku (TUTAJ szczegóły). W jednej chwili wydaje mi się, że doskonale wiem, co robię i mam pomysły na wpisy na kolejne miesiące, a po chwili mam kolejną chwilę zwątpienia i sama nie wiem od czego zacząć, jak się zabrać do bloga.

Tak to jest, że w życiu robiąc coś oczekujemy efektów, zainteresowania najbliższych, odzewu jakiegoś, czy pochwały. Gdy takowych brak, zwalniamy tempa, zastanawiamy się ‚ale po co?’ i na chwilę odechciewa się walczyć o dalsze przetrwanie. Jakby nie było, na pierwszym i nieodwołalnym miejscu jestem Mamą i to zajmuje mi większość czasu i zżera energię, potem pozostaje mi ogarnąć dom, przyrządzić obiad, by mężczyzna pracujący nie narzekał, a na końcu zostaje mi czas dla siebie. Właśnie, o ile zostaje…

Potem znowu myślę sobie, że przecież blog powstał z mojej potrzeby pisania, czy ktoś to czyta, czy nie, tak jest, ale tylko teoretycznie. Bo gdybym miała pisać niezauważona przez nikogo, równie dobrze mogłabym te przemyślenia układać stosami w pamiętniku, czy Notepadzie, któremu byłoby wszystko jedno co i na jaki temat piszę. Miejsce nieograniczone, przemyślenia niczym nie sterowane i sprawdzane również, nic, tylko dać się ponieść wyobraźni. Ale nie, z jakiegoś powodu zdecydowałam, że będę pisać do siebie, ale i do Was, więc nie ukrywam, że zależy mi na tak zwanym feedbacku, czy odzewie z Waszej strony. Coś w stylu: ‚tak trzymaj, fajnie piszesz!’ albo ‚regularnie tu zaglądam!’ albo ‚dzięki za ten/tamten wpis’ albo ‚lubię tu przyjść i się pośmiać’ i teraz bez różnicy czy pośmiać ze mnie, czy z wpisów, bo zabawne. Lubię powodować reakcje, pozytywne, negatywne, jakiekolwiek, lubię nie być obojętna. Wiadomo, że wolałoby się czytać / słyszeć pozytywy, bo to one motywują i zachęcają do dalszej pracy, konstruktywna krytyka, a i owszem, ale gdy ktoś przyjdzie zbluzga i potępi, to z łatwością zachwieje moje poczucie własnej wartości, choćby nawet byłby to ktoś, kto właśnie sam zazdrości i napisze coś bez argumentów popierających swoje słowa. Wyszło tak, jakbym takie komentarze o blogu właśnie czytała, nie nie, ale chciałoby się dostrzec głębszy, większy sens tego, co się tu robi. Poza samą satysfakcją i możnością napisania (prawie) wszystkiego, co mi się tylko podoba.

Dzisiaj nawet nie mam siły opowiadać o zakupach dla Groszka, do jego pokoju, o nowych pomysłach na blog, czy o planowanych sesjach. To wszystko się dzieje, ale może gdy w końcu się zadzieje, to po prostu wtedy o tym napiszę. Co Wy na to?

Zdjęcie: źródło

Related Posts

Share This

5 Comments

  1. A ja czytam, zaglądam, ale po nowym wpisie, a nie codziennie :) komentuję, jak tylko mam coś do powiedzenia. Czyta się miło i przyjemnie, dlatego zaglądam na nowe wpisy :) Pisz, rozwijaj się. Ja sama walczę, piszę i codziennie myślę o czymś nowym. Najśmieszniejsze jest to, że jak nie mam pomysłu, to go nie mam, a jak złapię, to jest ich za dużo na kolejne dni tygodnia ;) Pewnie rewelacji w statystykach nie mam, ale cieszę się tym, co jest ;)

    • Mama Groszka

      Dzięki :) Twój blog to jest baaardzo rozwinięty, no i masz kila tysięcy ‚polubień’…na ten moment jest duża różnica między nami :D Podziwiam jak wiele tematów porusza Twój blog, jest naprawdę super, zbieram się, by go przeczytać od A do Z, ale to będzie trudne :D Pozdrawiam bardzo!

      • Czasem się zastanawiam, czy nie za dużo. Ale czasem muszę wybierać co napisać, ale każdy musi się czasem odkopać :)

        Buziaki :) Oby było jak najlepiej :)

  2. nula

    Wlasciwie nie dawno odkrylam Twój blog za sprawą koleżanki u niej na fejsie upatrzylam i z ciekowosci weszlam i już zostalam;)Nie zawsze się udzielam ale zawsze czytam co u Was nowego, masz fajny styl pisania czyta sie lekko iprzyjemnie w sam raz do porannej kawusi;)Tak trzymaj i życze wielu sukcesów blogowych i czytelników.

    • Mama Groszka

      Dzięki Nula, takie słowa mnie uskrzydlają…będę tak trzymać i się nie dołować bez sensu… :) Zabieram się za nowy wpis! Pozdrawiam serdecznie!

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>