Gdy decyzji przyjdzie podjąć czas…

cze 26, 2014 by

Gdy decyzji przyjdzie podjąć czas…

Co by było, gdybyśmy finansowo stali lepiej?Bardzo mocno biłabym się z myślami, czy wracać do pracy. Oj bardzo!
Gdy byłam w ciąży wiedziałam, jaka przyszłość czeka mnie i Grocha. Idę na macierzyńskie, a po 9 miesiącach wracam do pracy. Po 9, bo powyżej 9 miesiąca macierzyński ów przestaje być płatny, choć wciąż mam prawo zostać z moim dzieckiem w domu, do roku. Kiedy urodził się Groszek już wiedziałam, że łatwo nie będzie. Obudził się we mnie taki instynkt i zapałałam taką miłością do tego robaczka, że każda godzina, doba spędzona z nim jest dla mnie czymś najcenniejszym na świecie. Podjęłam nieśmiałą decyzję, że w domu spędzę z Groszkiem rok, choć długi czas nie rozmawialiśmy o tym na głos z Tatą Groszka. Bałam się, bo po przeprowadzce – zaraz po narodzinach Groszka – która pochłonęła dużą ilość kasy, której wtedy nie posiadaliśmy, nie możemy podnieść się finansowo, więc mój powrót do pracy byłby jednocześnie powolnym powrotem do normalności, czyli spłacania długów. Ale ja wolę przez 3 miesiące żyć naprawdę skromnie, niż rozstawać się z Groszkiem zanim ukończy roczek, a co za tym idzie szansa, że ominie mnie coś ważnego w jego rozwoju bardzo się zwiększa.
Teraz zostało już coraz mniej czasu, a ja wewnętrznie wciąż nie jestem gotowa do rozstania, tak bardzo się tego obawiam! W świecie blogowym, wśród innych Mam-blogerek coraz więcej czytam o ‚planuję drugie dziecko’, ‚myślimy o rodzeństwie dla pierwszego’, albo po prostu są one w ciąży z drugim maleństwem, wcale nie tak daleko od narodzin pierwszego dziecka. Udziela mi się to tylko poniekąd, bo wiem, że drugiej dzidzi jeszcze bym nie chciała (złe słowo chcieć, bo chcę bardzo, ale jeszcze nie teraz ;) ), a z drugiej strony mogłabym się temu oddać całkowicie: matkowaniu moich dzieci. Tak, tak, nie planowałam, nie wyobrażałam sobie tego, ale stało się, jestem szczęśliwa będąc Mamą. Najszczęśliwsza!
Pozostaje jednak inna kwestia – poza tą finansową – z którą się borykam. Bo owszem, by wspomóc domowy budżet powinnam, muszę wrócić do pracy, pisałam niedawno, że ciężko mi / nam się żyje w obecnej sytuacji, gdy spływa na moje konto zbyt mało pieniędzy, by wyjść na plus, ba! Chociaż na zero! W tym wypadku siedzę często i martwię się, rozmyślam, planuję, zastanawiam się jak w miarę na spokojnie przetrwać do przysłowiowego pierwszego, tudzień końca miesiąca. Fakt jednak, że Groszek udałby się w końcu do żłobka, w naszej sytuacji oznacza, że w końcu zacząłby się na codzień osłuchiwać z językiem angielskim. Tak, jak powinien, w końcu mieszka / mieszkamy w Anglii, cokolwiek się wydarzy, raczej nie wybędziemy stąd przez następne kilka lat, a to oznacza, że nie ma na co czekać, musi w końcu poznawać język kraju, w którym mieszka. Ponadto, równie ważnym aspektem pójścia do żłobka byłby konakt z rówieśnikami, kontakt z paniami, zajęcia, zabawy w grupie. Myślę, że Groszek będzie zachwycony, jestem przekonana…
Tylko kiedy ja będę gotowa, by wysłać moje maleństwo w świat? Kiedy myśl o rozstaniu z nim nie będzie tak przerażająca, kiedy faktyczne rozstanie z nim nie będzie ogromną tęsknotą już po góra trzech godzinach? Kiedy uwierzę, że potrafię rozstać się z nim i obojgu nam w tym czasie nie będzie działa się krzywda? Wiem, że Groszek jest bardzo mądrym chłopcem, że szybko zrozumie, że w dzień jest żłobek, inne dzieci, zabawy, a popołudniu znowu jest Mama i Tata i dom. Ale czy szybko pogodzi się z sytuacją, że Mamy nie będzie miał na wyciągnięcie ręki? Czy panie w żłobku będą potrafiły właściwie zareagować, gdy ten zapłacze, gdy będzie mu smutno i samotnie? Czy będą potrafiły zagospodarować jego czas w ciągu dnia umiejętnie wplatając w to posiłki i drzemki, by o godzinie 17:00 był mile zaskoczony, że Mamusia tak szybko wróciła? Oj jaką ja mam nadzieję, że tak będzie, nawet nie wiecie…
Każdego dnia uczę się Groszka, poznaję go lepiej, uczę się cierpliwości, wyrozumiałości, pomagam mu zrozumieć świat, poznawać rzeczy i czerpać z tego radość. Wcale nie chcę rezygnować z tego, by wrócić do pracy i robić każdego dnia przez 9 godzin coś, co wcale robić nie chcę, nawet niebardzo lubię. Nie żyję, by pracować, ale pracuję, by żyć, by przeżyć, by wrócić do domu i cieszyć się Rodziną, spędzać z nią czas, przeżywać jedyne życie, które mamy, najlepiej jak się da. Dlaczego to pieniądze decydują o tym jak żyjemy, ile dzieci mamy i czy jesteśmy szczęśliwi??? Wszystko nie tak, wszystko źle, co to w ogóle za bezsensownay świat, kierujące się niewłaściwymi zasadami, wartościami.
Owszem moglibyśmy żyć skromnie, a ja mogłabym zostać w domu, opiekując się Groszkiem. Choć w obecnej sytuacji nie wyobrażam sobie jednak, by długi zostały tej wielkości, a ja miałabym być szczęśliwą, spokojną, zadowoloną Mamą dla swojego dziecka. Praktycznie nie ma opcji, że nie wrócę do pracy, chyba więcej stresu kosztowałoby mnie pozostanie w domu, niż będzie kosztować mnie rozstanie z Groszkiem. Wciąż i uparcie powtarzam sobie, że największym problemem nie będzie fakt, że ja zniknę z codzienności Groszka, ale to, że on zniknie z mojej. Dlatego wiem, że to ja muszę uporać się z tym uczuciem, obawą, rosnącym niepokojem, strachem i smutkiem, które się z tym wiąże.
Wpis ten poniekąd ma chyba usprawiedliwić mnie samą, wytłumaczyć sobie samej, że damy radę, dam radę ja i pozwolę mojemu kochanemu Synkowi się rozwijać, poznawać dzieci, bawić się i eksplorować świat nie tylko w mojej obecności.
Jeśli jesteście, albo byłyście w podobnej sytuacji, napiszcie proszę swoje odczucia, doświadczenia z tym związane. Kilka słów od osób, które wiedzą co przeżywam i tym bardziej wiedzą, że da się to przeżyć, będą dla mnie pomocne..

A tymczasem pewnie chciałybyście jakieś aktualne ujęcia Groszka? Otóż ostatnio, mimo, że Tata Groszka ma wolne i codziennie chodzimy na długie spacery, nie zabieramy ze sobą aparatu, a jedynie telefony komórkowe. Dlatego też w ruch poszedł Instagram, z którego korzystam coraz częściej. A ponieważ nie wiem, czy macie zwyczaj zaglądania na profil Instagramowy Groszka, pomyślałam, że sypnę Wam kilka ostatnich zdjęć, które doskonale oddają to, co u nas się ostatnio dzieje. Poza tym zdjęcia te są naprawdę urokliwe, więc przeglądanie ich powinno być przyjemnością, co myślicie?

Ostatnio rozkochałam się w śpiącym Grosiu, robi on to tak słodko i rozkosznie, że nie mogę się powstrzymać, by tego nie uwiecznić!

IMG_20140624_010241

IMG_20140624_014659

IMG_20140625_160526

Długie spacery? Oto one:

IMG_20140622_173402

IMG_20140623_182537

IMG_20140624_175449

A czym zajmuje się ostatnio Groszek? Oprócz zabawy w konika i myciem zębów? Hmmm…

IMG_20140617_202541

IMG_20140620_105136

8 Comments

  1. Ania

    w naszym przypadku sprawdziły się dni adaptacyjne z mama. tzn, na początku odwiedzałam żłobek z Miśkiem, chodziliśmy na godzinkę, potem dwie, trzy, przebywałam razem z małym w żłobku, pomagając paniom zrozumieć Miska i jego potrzeby, pokazując co lubi, a czego nie. Stopniowo znikałam, chowałam się w części sypialnianej i obserwowałam jak reaguje, potem zostawienie małego na pół godzinki i tak stopniowo wydłużając ten czas… Wymagało to dużo czasu, ale było warto! Misiek na dzień dobry z rana jak widzi panie od razu się uśmiecha i wyciaga ręce :) A to najlepszy dowód, ze krzywda mu się nie dzieje :) takie płynne przejście jest super sprawą polecam!

    • Mama Groszka

      Hej Aniu, dzięki za komentarz. U nas będzie podobnie, jakieś 2 tygodnie przed właściwym pójściem do żłobka będziemy chodzić na te dni adaptacyjne. A możesz powiedzieć ile to trwało w Waszym wypadku? 2 tygodnie czy więcej? Oczywiście w przeciągu 2 tygodni nie będziemy tam pewnie chodzić codziennie, tylko może z 5 razy, może więcej, nie jestem pewna. Mam nadzieję, że mu wystarczy to, by oswoić się z tym miejscem. Ten żłobek jest bardzo dobry, jakoś nie obawiam się – póki co – o to, że będą się nim niewłaściwie opiekować, ale na pewno będzie im prościej jak pomogę im poznać Groszka…ehhh ehhh

      • Ania

        u nas trwało to miesiąc, tylko w dni robocze i tylko w godzinach, w których rzeczywiście później Misiek miałby pozostawać w żłobku :)

        • Mama Groszka

          A powiedz ile już Misiek chodzi do żłobka? I jak mu się tam podoba? A Tobie łatwo przyszło się z nim rozstać? Ile miał, gdy poszedł do żłobka? :)

          • Ania

            oj we wrześniu minie rok, a zaczął od 10 miesiąca chodzić do żłobka… było baaardzo ciężko, na tyle, ze tata Małego ledwo powstrzymał mnie od wszycia w pluszaka podglądu… haha teraz się z tego śmieje, ale tak było :)To chyba bardzo naturalne, że cieżko nam się z maluszkami rozstać.. Oczywiście, ze miałam etapy paniki i żalu do samej siebie, ale na szczęście już mamy to za sobą… chociaż do dziś nie zostawiłam go na ani jedna noc/ późny wieczór bez mamy, bo przecież jestem niezastąpiona ;) Ale bardzo mnie cieszy kiedy widzę, że jest tam szczęśliwy, kiedy go odbieram i widzę jak bawi się z innymi dziećmi, uczy się, naśladuje… a gdy mnie zauważy to takie iskierki w oczach… i tup tup do mamy… kocham! Dacie radę, choć łatwo nie będzie ;)

          • Mama Groszka

            heh kurde, no widzę, że będzie ciężko, tylko tak jak piszesz, oby było ciężko tylko dla mnie, żeby Grochu był zadowolony. Żłobek z polecenia, kilkoro dzieci znajomych chodzi tam i sobie chwalą, więc mam nadzieję, że będą umieli go zająć na początku, gdy i mi i Groszkowi będzie najciężej. Miło się czyta, że było ciężko, a już jest super i dzieć zadowolony, to przecież najważniejsze, prawda? Dzięki Ania :)

  2. Irma-jesteś mega dzielna i wytrwała! Rozłąka z tak małym dzieckiem jest dla mamy trudna. Myślę,że nawet trudniejsza niż dla malucha. Ale życie życiem i do pracy często wraca się z obowiązku-rzadziej dla przyjemności. Trzymam za was mocno kciuki ! Super mama z ciebie!!!!!

    • Mama Groszka

      Heh, dzięki, kochana jesteś :D wiem, że tysiące Mam przez to przeszło i przechodzi, muszę się opanować… ;)

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>