dzień pod znakiem pół-jubilata

lut 27, 2014 by

dzień pod znakiem pół-jubilata

Czyli dzień, w którym nasze – ale bardziej moje ;) – dziecię skończyło pół roczku. Dokładnie o 20:03 został wydostany na ten świat Groszek kochany. Oficjalna wersja jest taka, że to jeszcze nie był jego czas i miał tam posiedzieć jeszcze przynajmniej tydzień, jak nie więcej. Nie dane mi jednak było doświadczyć naturalnie rozpoczynającego się porodu, ale nie będę się ponownie na ten temat rozczulać i uzewnętrzniać. Bo nadal, nawet po pół roku, mam do tego tendencję… :)
Chętne zapraszam chociażby do wpisu Ten dzień…

Dzisiejszy dzień po prostu miał być wyjątkowy, ciężko świętować go jak dzień Urodzin – wiem, to byłoby przegięcie – ale trudno mi było odmówić sobie traktowania Groszka jakoś inaczej, jak Jubilata chyba. Dlatego cały dzień powtarzałam mu jaki to już jest duży i dorosły – nie uważając tego jednocześnie za komplement, ale jednak zwykło się przyjmować, że to, co duże to dobre, a jednocześnie dzieci chyba lubią być ‚dorosłe’ więc też go tym uraczyłam. Tuliłam go, nosiłam, uśmiechałam się jeszcze więcej niż normalnie, no i nie było mowy, bym się za cokolwiek na niego zezłościła (to zdarza mi się rano, gdy JA PO PROSTU CHCĘ SPAĆ A ON NIE…! ;) ), albo by on z jakiegoś powodu płakał. Tego drugiego niestety nie udało się uniknąć, wszystko przez to, że po 17:00 (gdy bateria humoru/wyspania u Groszka zaczyna migać na czerwono) uparłam się, że poodkurzam, no i on – zgodnie z moim przypuszczeniem – rozbeczał się na okrutny huk i co gorsza moje zniknięcie.
Ale nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała temu zaradzić. Opasałam się więc nosidełkiem i jakoś udało mi się przymocować Groszka do siebie i kontynuowałam odkurzanie. Idealnie nie było, gdy rurą co chwilę zahaczałam to o nogę, lub rękę Groszka, gdy pilnowałam, żeby nie wykonywać zbyt gwałtownych ruchów, bo to powodowało, że Groszkiem rzucało w nosidełku. Całość przedsięwzięcia trwała jednak z 10 minut, więc oboje daliśmy radę.

Dziś podsumowania miesiąca nie będzie, tak samo jak jeszcze dzisiaj nie podałam Groszkowi na kolację kaszki manny do mleka w ramach zapoznawania jego organizmu z glutenem, jako, że kładłam go tradycyjnie spać przed 19:00, a pół roku kończył dopiero godzinę później. ;)

Przedwczoraj obiecałam sobie i Wam, że będą zdjęcia nie-z-domu. Wspomniałam również, że obecnie u nas ciężko z pogodą, bo dzień w dzień pada. Owszem, ja wychodzę na spacery, gdy padać przestaje, nadal jednak nasze wychodzenie oznacza drzemkę (bardzo często jedyną taką w ciągu dnia) dla Groszka i tylko po drzemce mogłabym pozwolić sobie na fotografowanie, ale wtedy mam ochotę bardziej niż cokolwiek wracać do domu i ostatecznie żadne zdjęcia nie powstają. Poza tym wszystko jest wilgotne, Grosiu na etapie solidnego siadu jeszcze nie jest, więc wszystko na opak!
Ale gdy tylko nadejdzie słoneczna wiosna z mniejszą ilością deszczu, wiatru i chłodu, gdy tylko Groszek będzie w stanie w końcu siedzieć, możecie być pewni, że zdjęcia z pleneru się pojawią. Bo póki co i tak nuda, ‚Groszek w foteliku/wózku na tle wody/lasu/trawy/plaży/ulicy/samochodu’ nie porywa, co innego, gdy osobiście zasiądzie wśród przyrody i zapozuje. :)

A propos, popatrzcie sami!

ND3_7907 ND3_7908 ND3_7909 ND3_7910 ND3_7921 ND3_7923 ND3_7949

Króliczek mały tylko nam zmarzł, a zdjęcia są jakie są, tylko z tłem plażowo-wodnistym. Jednak Tata Groszka miał rację, słońce może być, ale póki co jest za zimno, by udać się na plażę, gdzie wiatr hula dowoli!

A jeszcze a propos półroczniaczka, nie chcę zagłębiać się w szczegóły umiejętności Groszkowych na jego skończone pół roku, bo o tym jutro, ale większość stron prowadzi niezłe uogólnienia podsumowując kolejne miesiące życia niemowląt. Przez nie tylko doszukuję się w Groszku rzeczy, które zupełnie go jeszcze nie interesują, albo na których etapie wcale nie jest.
‚Półroczne dzieci zaczynają gaworzyć, samodzielnie siedzą’, hmm no nie wiem, ale chyba niebardzo. Prawda, że to może być kwestia dni, może nawet jutro mnie czymś takim Groszek zaskoczy, jednak co do siadania to myślę, że temat jest gdzieś w połowie drogi, bo ciągle nie jest w stanie utrzymać plecków prosto bez podparcia i kilka dni potrwa, zanim mięśnie będą na tyle silne.
Wiem, wiem, na końcu każdego takiego artykułu/filmiku jest napisane, że każde dziecko rozwija się w swoim tempie, ja jednak chcę iść z prawidłowym rozwojem niemowląt na bieżąco i wiedzieć, czy coś u Groszka nie dzieje się za późno.
Z drugiej strony ufam swojej matczynej intuicji i to ona podpowiada mi, że wszystko jest ok i będę wiedziała, gdy coś będzie nie w porządku. Na tym etapie wiem, że Groszek rośnie i rozwija się nadzwyczaj prawidłowo, jest małym ciekawskim i mądrym łobuzem, który doskonale wie kiedy będzie miał ochotę bardziej nawyginać się i ponaciągać, by zmienić pozycję. Bo już na pewno do przewracania z plecków na brzuszek mu się nie spieszy. :) Słusznie robi dozując mi emocje, bo jeszcze pękłabym z dumy i ze szczęścia, gdyby przyatakował ze zbyt wieloma postępami naraz!

Pozostawię także temat podsumowania 6 miesiąca na jutro, a tymczasem pora spać, bo 01:30 widnieje na zegarku! Ajaj!

 

Related Posts

Share This

2 Comments

  1. Po ukończeniu piątego miesiąca to wątpię, ale po skończonych 6 miesiącach życia (rozpoczynając siódmy) raczej większość dzieci siedzi już samodzielnie. Ale tak jak napisałaś, nie ma co się kierować takimi „statystykami” :) Śliczne fotki

    • Mama Groszka

      No jeszcze nie jest na tym etapie, bardzo by chciał siedzieć, choć ja pewnie bardziej bym chciała by siedział, tyle zabaw go omija na leżąco, ale z drugiej strony – powinien ćwiczyć turlanie, obracanie, bo jak już usiądzie, to nie będzie chciał tego robić. :)

Odpowiedz na „PaulinaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>