Dzień bez kobiet?

mar 9, 2014 by

Dzień bez kobiet?

Dzisiejszy dzień, niby dzień jak codzień, a jednak odrobinę inny.
Wiedziałyście, że w Anglii nawet nie wiedzą, że Dzień Kobiet jest dniem międzynarodowym, że w ogóle istnieje? Kto by pomyślał, dla mnie słowo ‚gentleman’ jest typowo angielskie, ale chyba nie w obecnych czasach. Gentlemana w Anglii nie uraczysz, no chyba, że wśród tych już 80-letnich, co przeżyli wojnę…:| Jeny ile razy wkurzałam się – mieszkając tutaj – na tych mało bystrych facetów, którzy nawet nie pomyśleli, by przytrzymać mi drzwi lub pomóc w dźwiganiu, gdy w pracy szłam obładowana i wolny miałam tylko najmniejszy palec i przyszło mi ciągnąć drzwi, które nie chciały się otworzyć ze względu na swój ciężar chociażby, albo mój zbyt słaby palec.

Szczerze, to zasłanianie się równouprawnieniem jest dla mnie jedną wielką ściemą. Lenistwo, egoizm, tym powinni się tacy panowie tłumaczyć. Albo powiedzieć wprost najlepiej: ‚mam gdzieś, że jest Ci ciężko, że dźwigasz za dużo, trzeba było pomyśleć i tyle na raz nie brać, teraz masz za swoje’, bo dla mnie ich spojrzenia albo unikanie spojrzenia są jednoznaczne, tchórze jedne.

Z jednej strony cieszę się, że to kobiety ‚obarczone’ są brzemieniem noszenia i rodzenia dzieci, z drugiej aż czasem prosi się, by dało się sprawić, aby facet spróbował urodzić. Przecież, gdy mężczyzna przechodzi chorobę, to nawet nosa ponad kołdrę nie wyściubi, a każde kaszlnięcie, czy pierdnięcie jest dobrym pretekstem na wszystko. Ale tego chyba nie da się zmienić, ich nie trzeba wychowywać, by tacy byli, oni tacy po prostu są. ;)

Teoretycznie chciałam, by ten wpis miał pozytywny wydźwięk i w sumie dotyczył czegoś innego, ale na temat ‚czym wkurzają mnie ludzie a zwłaszcza faceci’ mogłabym sporo napisać. ;)
W dzisiejszym dniu natomiast chodzi o przypomnienie światu jakimi cudownymi stworzeniami są kobiety, jaką siłę mają, jak czułe i delikatne potrafią być, albo waleczne i bezwzględne, gdy potrzeba. Każda z nas jest na swój sposób wyjątkowa i sprawia, że świat Waszych najbliższych ma sens.
Czasem chciałabym, by mężczyźni bardziej nas doceniali. Żaden z nich nigdy nie dowie się co to znaczy żyć pod łatką ‚słabszej płci’, walczyć ze stereotypami z tym związanymi, udowadniać swoją wartość i mądrość (chyba większość facetów myśli, że kobieta = mniej inteligentna). Oczywiście nie ma co się oszukiwać, dla balansu i równowagi świata powinnyśmy nie jednokrotnie ukrywać swój spryt i intelekt, bo w ten sposób może nie tyle wzbudzamy litość, ale podbudowujemy ego mężczyzn, a oni skłonni są nam pomóc. Gdzieś to kiedyś zostało tak wymyślone, że nawet podświadomie świat tak działa.
Obserwując siebie nawet, wyobrażam sobie, jak w oczach Taty Groszka wygląda moja codzienność. Wydaje się, że wstaję późno, potem pokręcę się po chałupie, pouśmiechamy się do siebie nawzajem z Groszkiem, następnie radośnie udamy się na spacer, a wieczorem kładę go spać i wieczór mam dla siebie. I choć akurat na Groszka narzekać nie mogę, bo jest wspaniałym radosnym, uśmiechniętym i w bezproblemowym dzieckiem, tak dzień nie przebiega według MOJEGO planu, ale tego, na jaki on mi zezwala. I owszem, nie wstaję o 08:00 rano, a to dlatego, że Groszek pomiędzy karmieniem i zajęciem się sobą w łóżeczku nadal potrzebuje snu, a najprościej jest mi go ułożyć do snu rano w łóżku – do tego też zresztą jest przyzwyczajony. Do tego pobudka o 06:00 najczęściej oznacza niespanie już od 06:00, więc o 08:00 czuję się tym bardziej zmęczona. Ponadto do około godziny 11:00/12:00 sen zmorzy mnie na może godzinę do dwóch, a przerywany sen co 15 minut jest chyba gorszy niż niespanie. Zdaję sobie sprawę z tego, że przerywany sen jest lepszy niż ślęczenie w pracy od 07:00, ale trzeba go doświadczyć, by wiedzieć jak męczące to jest.

Późniejsza opieka w ciągu dnia nie różni się od tej porannej, bo każda rozpoczęta czynność musi zostać przerwana na rzecz znudzonego/głodnego/śpiącego Groszka. I o ile Tata Groszka nie poświęca mu tyle czasu, co ja – bo pracuje, a jak nie pracuje, to i tak ‚z przyzwyczajenia’ ja opiekuję się Groszkiem – to jeśli są razem, to jest miło! Bo trwa to pół godziny, a nie pół doby. Czasem, gdy ja jestem głodna, trzeba nakarmić koty, śmietnik jest pełny, Groszek znudzony siedzeniem sam płacze i trzeba go wziąć na ręce, a ja muszę wykonać pilny telefon, zdarza się, że jestem u kresu i mam serdecznie dość tego harmidru. Ktoś z kilkoma dziećmi czyta to i się śmieje, bo brzmi to jak żadne problemy i harmider, ale dla wciąż początkującej Mamy, która kolejny dzień odkłada odkurzanie, bo wiecznie nie ma na to odpowiedniej pory, sytuacja robi się irytująca. To już nawet nie złość, czy smutek, ale taka niemoc, która mnie ogarnia i sprawia, że chciałabym magicznym przyciskiem zatrzymać świat i zebrać myśli. Niestety, na to nie ma czasu, bo wszystkie te czynności nadal wymagają zrobienia, a nie odegram się na dziecku czy kotach za swoje hm…niezorganizowanie? Brak cierpliwości? Bycie Mamą i gospodynią? No właśnie, co właściwie ‚winić’?

Gdy jednak przychodzą chwile, że taka możliwość się pojawia, chciałabym móc liczyć na bezinteresowną, niewyproszoną pomoc. Ale oczywiście nie przyzwyczaiwszy Taty Groszka do takiego gestu, nie mogę oczekiwać, że nagle podejmie temat i w podskokach domyśli się i zabierze Groszka, czy mnie w czymś wyręczy, bym odsapnęła. I nawet taki Dzień Kobiet nic nie znaczy, bo dla mnie osobiście ważniejsze są gesty, które okazuje się drugiej osobie w ciągu całego roku, życia, każdego dnia, niż jednego dnia roku. Wiecie, jedna drobna rzecz każdego dnia. Owszem, teoretycznie nigdy nie jestem sama z obowiązkami, dzielimy się nimi, gotujemy na zmianę i nawet robimy zakupy na zmianę. Dla mnie jednak – chwilowo Mamuśki na pełen etat – dzień ratowałaby uwaga poświęcana Groszkowi, w końcu nie tylko on na tym zyska, ale my wszyscy.

Dzień Kobiet, dzień, w którym mężczyźni mówią (mówią?) swoim kobietom, jak wiele one dla nich znaczą, dają im kwiaty, zabierają do kina, szykują kolację, zaskakują porannym śniadaniem do łóżka i tym podobne. A następnego dnia wszystko wraca do normy. No i na co to komu ja się pytam?

Jak by nie było, teń dzień spędziłam miło. Cudownie pozytywna wiadomość z samego rana, no…po 11:00. ;) Śliczna pogoda, słońce, ciepełko, popołudniowa sesja ogrodowa zamiast spaceru, wieczorny likier na bazie Irish Cream oraz dobry film. Dziecko smacznie śpi, przecież nie ma powodów do zmartwień.
A Wy co myślicie o Dniu Kobiet? Miły gest czy zbędny dodatek?

Groszek zapoznawał się z naszym budzącym się do życia ogródkiem, a kotka Luna była w swoim żywiole.

ND3_8102

ND3_8098

ND3_8085

ND3_8078

Oczy, jak u wampira… ;)

ND3_8076

Kitol znielubił wychodzenie na ogródek :| Kiedyś siłą zaganiałam ją do domu, teraz siłą ją z domu wykopuję choć na te 5 minut…

ND3_8074

ND3_8066

ND3_8060

ND3_8063

Strój mocno niewyjściowy, raczej sobotnio-domowo-popołudniowy :)

ND3_8052

Related Posts

Share This

3 Comments

  1. Ines

    Nie ogarniam szału „dnia kobiet”… Przez 364 dni facet jest świnią po to, by w ten jeden dzień – 365-ty być super i dać jakiegoś zakichanego tulipanka? I kochaj go i ubóstwiaj, że pamiętał?! Nie no, nie przesadzajmy! Ja tam dnia kobiet nie obchodzę. W tym dniu jest ważniejsze dla mnie i mojego męża święto. W tym roku była to szósta rocznica ślubu. I żadne z nas nie pamiętało o dniu kobiet :) Dzień kobiet to ja mam w weekendy, kiedy mąż umyje naczynia, kiedy poodkurza, kiedy wtaszczy mi stos zakupów do domu. Kiedy da mi pospać 5 minut dłużej i pójdzie po wybudzającą się córeczkę do jej sypialni. Kiedy co wieczór bawi się z nią podczas kąpieli przez pół godziny, po czym wysmaruje ją balsamikami, wyczesze, nakarmi i położy spać. Jak zrobi mi kanapkę, jak 20-sty raz w ciągu dnia zapyta, czy mam ochotę na herbatę. I lubię chwile, kiedy proszę go o zrobienie mi kakao, choć doskonale wiem, że on strasznie nie lubi stać i gotować mleka, ale mimo to nigdy nie odmawia mi tej przyjemności :) Jak niespodziewanie przychodzi do mnie paczka z kolejna płytą Marilyn Mansona <3 Tak. Takich dni kobiet to mam całe mnóstwo i nie mogę narzekać :)

    • Mama Groszka

      Wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy! Wow! Szacun. :D A wiesz, że ja mogłabym powiedzieć to samo o swoim facecie? Jest super, choć są takie chwile, gdy chciałabym, by był bardziej domyślny. ;) Ale ‚domyślność’ to nie mocna strona mężczyzn. ;D

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>