Dzieciokot

lut 6, 2014 by

Dzieciokot

Enigmatyczny tytuł, nieprawdaż?
A wszystko przez to, że przeżyłam coś bardzo dziwnego, gdy Groszek był jeszcze noworodkiem i pewnie trochę później też…

Wspomniałam tutaj nie raz o tym, że miałam koty, jak się okazuje, w większości szare i czarne, ale rude też (przejściowo), jestem ogromną kociarą, kocią Mamą, kocham zwierzęta wszelakie w ogóle. W kotach znam ich charaktery, odruchy, słabe i mocne punkty, co lubią, czego się boją i od czego stronią. Owszem, każdy jest inny, jednak wszystkie są do siebie bardzo podobne, jak każdy gatunek, człowiek też. ;)

Kocham wszystko w kotach, ich futerka, zapach, wibrysy, ogony, uszy i smukłe sylwetki. Są niezwykle mądre, bystre, cwane i ciekawskie, uwielbiają kartony i pieszczoty. ;)
Jeszcze w Polsce przez nasze mieszkanie przewinęły się 3 kotki, pierwsza pojawiła się, gdy miałam lat 5, umarła gdy miałam 16, kolejna żyła zaledwie lat 8.5 i choć ciężko nazwać ją moją ulubienicą, była naprawdę kochana, a trzecia kotka jest z moimi Rodzicami od 2010 roku – wtedy też nie-stety ja wyleciałam mieszkać do Anglii. Ale bezkotowa nie pozostałam zbyt długo, więcej o tym TUTAJ.

Koty są moim życiem, wszystko dzięki pierwszej kotce, którą to mój brat mając lat 12 przyniósł do domu, z obawy, że dzieciaki na osiedlu zrobią mu krzywdę, jeszcze większy strach doświadczył w domu, bojąc się przyznać co przyniósł. Wyrozumiali i współczujący Rodzice na szczęście pozwolili kotu zostać. Gupcia stała się członkiem Rodziny, każda kolejna kotka też.

Gdy w 2011 nasz Kitol się okocił i zostałam ‚Mamą’ 6 kociaków, myślałam i mówiłam wtedy, że takie kocięta, to najsłodsze, co jest na świecie, nawet bardziej niż niemowlę. Przekonałam się jak bardzo byłam w błędzie 2 i pół roku później i tutaj pojawia się Dzieciokot…

Mamie Dzieciokota wydaje się, że jej dziecko jest kotem. Mama taka tuli swoje dziecko z pełną świadomości miłością i wie, że jest najpiękniejsze i najcudowniejsze jakie kiedykolwiek świat widział. Mama głaszcze swojego Dzieciokota po główce, jakby ten był futrzakiem, tak bardzo przez około 24 lata swojego życia przyzwyczaiła się do głaskania futrzastych główek swoich kotów, że teraz czyni podobnie.

Mama ta tuląc swoje dziecię i obdarowując całusami niemal słyszy i czuje pomruk zadowolenia, który dziecko wydaje, okazując, jak bardzo uwielbiane i kochane się czuje. Zupełnie jak kot prężący się na kolanach właściciela, wydający charakterystyczny, do niczego niepodobny ‚traktorek’, kojący wibrujący powietrze dźwięk, którego nauczyły się jeszcze ssąc matczyną pierś.

Mamie Dzieciokota myli się momentami kiedy ma do czynienia z kotem, a kiedy z dzieckiem, dlatego i kota i Dzieciokota traktuje podobnie. Wydaje podobne dźwięki i używa podobnego tonu zwracając się do nich. Nawet koty bierze na ręce jakby były dzieckiem. Drapie swojego Dzieciokota po pleckach, bo koty to lubią i bawi się kocimi kończynami, jakby były dziecka.

Póki Dzieciokot jest malutki, nie ułatwia Mamie zadania, bo naprawdę wiele podobieństw znajduje ona pomiędzy kotami a dzieckiem. Na samym początku istnienia dziecka, Mamie wydawało się, że jego rozwój już się zakończył i jego umiejętności już się nie rozwiną, zupełnie jak u kotów, które urodziły się z podobnymi zdolnościami do tych, które posiadają obecnie. Są tylko szybsze i sprawniejsze. Mama Dzieciokota była w szoku, jak ten nabywa nowych umiejętności, zmienia się, rośnie i rozwija! Bo jak to, nagle zaczyna ostrzyć wzrok na Mamie, mimo, że ta kryje się w rogu pokoju licząc, że jej Dzieciokot nie zauważy? Jeszcze niedawno tego nie umiał! Albo zaczyna łapać przedmioty nad nim wiszące, skoro dopiero co leżał pod nimi niewzruszony nie rozumiejąc po co one tam są. Zaraz zaczął chwytać wszystko wokół, nawzajem własne dłonie, pieluszki tetrowe, nawet stópki, czy Mamy włosy!

Ale zaraz, przecież Dzieciokot to nie kot! Jakim cudem udawało mi się do tej pory o tym czasami zapominać i traktować je, jakby były jednym? Różnice są tak oczywiste, do jasnej ciasnej, przecież to nie koty szłam rodzić w bólach i cierpieniu! Powinnam doskonale pamiętać i pamiętam…ale chyba cała trójka jest jak moje dzieci. :)

Do wszystkich antykotów, jeśli nie przepadacie za kotami, to albo:
a) macie złe z nimi doświadczenia, a złe doświadczenia z kotami to ‚złe’ koty wychowane źle przez swoich właścicieli, albo koty z traumą (zastraszane, głodzone za kociaka)
b) traktowaliście i oczekiwaliście od kota zachowania takiego, jakiego chcielibyście otrzymać od psa – błąd, psy jak sama nazwa wskazuje, to zupełnie inny gatunek, to jakby oczekiwać, że będzie można ujeżdżać krowę, bo w sumie to jest też zwierzęciem gospodarskim i nawet podobnym do konia
c) ktoś Was po prostu zraził do kotów, opowiadając jakie to głupie, fałszywe zwierzęta, a koty są po prostu indywidualistami, nie lecą na każde zawołanie, a przychodzą się przytulić, gdy mają na to ochotę, prawda jest taka, że są trochę jak ludzie – inteligentne i same decydują o sobie
d) jesteście po prostu antyzwierzęcy i moja rada: zostawcie dla Waszego wspólnego dobra koty w spokoju, a sprawcie sobie lepiej rybkę, która potrzebuje tylko jedzenia i czystego akwarium, bez bliskości, czułości i zrozumienia, które uwierzcie mi, koty potrafią dać, jeśli pokochają :)

KOTY KOTY KOTY <3 :)

love-cats-black

Źródło

Related Posts

Share This

2 Comments

  1. Marza

    punkt b) i przykład krowy naprawdę ci się udał :D . Ty nie tylko kociara jesteś, ale ogólnie zwierzolub, tak samo jak i ja, zwierzolub-psiara. Oczywiście, że różnice między dzieciaczkiem a zwierzęciem są oczywiste, jednak każdy zwierzolub traktuje swego czworonoga poniekąd jak dziecko. Przecież, czy kot, czy pies, czy inny zwierzak, zależny jest od nas, trzeba nakarmić, posprzątać po nim, lub wyprowadzić na spacer, dbać o jego zdrowie, szczepić, pobawić się, czasem też przytulić :) Różnice różnicami, ale ile podobieństw! Nie zapominajmy ile radości i czułości dostajemy w zamian od nich. A dzieci wychowywane w towarzystwie zwierzaków od małego uczą się wrażliwości, troskliwości i odpowiedzialności. Buziaki mamuśko tej cudnej trójki ;)

    • Mama Groszka

      Nie mogę się doczekać, kiedy w końcu koty i Groszek wejdą w interakcję. Nawet chyba nie będzie mi przeszkadzać, że będzie je ciągnął za ogony. Zresztą, cała trójka będzie musiała nauczyć się życia w symbiozie i na czym ona polega. :D

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>