duży krok małego człowieka

gru 22, 2013 by

duży krok małego człowieka

O mamusiu, prezenty zapakowane! Tradycyjnie, standardowo, w kolorowe świąteczne papiery. W tym roku wyjątkowo zrobiłam to z tych zeszłorocznych, co za nuda! ;) No, ale kiedyś w końcu trzeba je zużyć. Staję się typową Matką Polką, pakuję prezenty Tacie Groszka, od tego roku będę pakować dla Groszka, no i tradycyjnie coś dla naszych kotów, tak tak…nasze koty to pełnoprawne członkinie rodziny. Mam nadzieję, że za kilka lat nie zacznę pakować prezentów i sobie. To już byłoby smutne…bo opcji ‚masz pieniądze kup sobie coś’ zdecydowanie wolę uniknąć. :) Czytasz to Tato Groszka? Choć znając jego pasję do kupowania, to raczej nigdy mu się to nie znudzi, oby.

Mimo, że straszliwie cieszę się na te Święta, bo w końcu spędzamy je z naszym małym Cudem, tak nie potrafię się zmobilizować, znaleźć w sobie pokładów chęci do zakupów, których jeszcze nie zrobiliśmy i do szykowania Wigilijnych potraw. Myślę, że zamiast karpia będzie łosoś, do tego ryba po grecku, jeśli zrobiłabym śledzie, to jadłabym je sama, a do sałatki jakoś nie mam siły. Na deser karpatka z paczki i prezenty. Chyba ta świadomość jak ograniczony mam czas w ciągu dnia, tak mnie zniechęca. Oczywiście ani chwili poświęconej Groszkowi nie żałuję, ale po prostu uniemożliwia mi on spokojne oddanie się jakiejś pracy domowej, czy to sprzątaniu, czy gotowaniu. I choć jest dzieckiem, które spędza dość dużo czasu samo ze sobą, tak często zdarza mu się pojękiwanie, popłakiwanie, gdy zbyt długo żadnego z nas nie widzi.

To mi przypomina o jednej drażniącej mnie sprawie. Otóż jak dość łatwo zaobserwować, gdy na zewnątrz panuje chłód, a nawet mróz, miejscem w domu, gdzie powietrze jest najzimniejsze jest przy podłodze i odpowiednio najcieplejsze przy suficie/na piętrze. U nas w domu na pewno po trosze pogarsza sytuację tę fakt, że drzwi wejściowe szparami wpuszczają zimne powietrze z zewnątrz do środka. Tak więc taki Groszek, posadzony na swoim bujaczku znajduje się dość blisko podłogi i tak po jakichś 15/20 minutach słychać tylko powtarzające się kichania. Ciężko mi winić cokolwiek innego, bo na szczęście jest on zdrowy, nie ma to też związku z kotami i alergią (ufff!), a ewidentnie powtarza się, gdy Groszek spędza czas na bujaku. Próbowałam przykrywać go kocykiem, ale na marne, wtedy włącza mu się funkcja ‚zrób wszystko, by zrzucić kocyk’ i po chwili ten ląduje na podłodze. Nie mam też sumienia ciągle kłaść go na płask, bo wiem, że nie przepada za tym – o ile nie znajduje się na swoim łożeczku, bo tam nad głową ma karuzelkę i matę edukacyjną – bo wtedy po prostu nic nie widzi poza sufitem.
Tak więc zabieram go czasem razem z bujakiem do kuchni, gdzie oboje z Tatą Groszka jesteśmy czymś zajęci, żeby nie marudził, że zostaje sam. Z tym, że w kuchni mamy przejście do pomieszczenia składającego się głównie z okien, które bezpośrednio przylega do ogródka = dostaje się chłód. Tam też stoi lodówka, więc zdarza się, że zaglądamy w to miejsce co minutę – wiecznie o czymś zapominając. :D I taki Groszek, na bujaczku na podłodze siedzi w tym największym przeciągu. Gdyby ktoś o tym pomyślał i projektował bujaki na nogach, jak krzesło, zyskałyby one dwie główne zalety, byłyby z dala od przeciągu i wygodniej byłoby nam – Rodzicom – do maleństw sięgać, zaglądać. Ja rozumiem, że rosnące niemowlę zaczyna coraz bardziej wierzgać, ale chyba nie robią tego na tyle mocno, by rozhuśtać się i przewrócić, prawda? Sama nie wiem…

Dzisiejszy dzień uznaję za przełomowy! Groszek zdecydowanie ujawnił nowe zdolności, w ten sposób jeszcze nie patrzył się na przedmioty! Leżał w swoim łóżeczku, kiedy podsunęłam mu przed twarz piłeczkę Oball (o niej pisałam tutaj), podsunęłam mu ją nie po raz pierwszy, ale do tej pory nie okazywał zainteresowania, a może nie potrafił jego okazać. Dzisiaj w końcu przyglądał się piłeczce i…! I bardzo niezdarnie, ale zdecydowanie w kierunku piłeczki wyciągał dłonie i próbował ją chwycić!!! Podekscytowana Mamusia złapała za kilka zabawek, wzięła Syna i po prostu musiała uwiecznić te próby, proszę!

Mój dzielny mądry Synek i jego najdumniejsza na świecie Mama. :) Dopiero co były pierwsze chichrania, a tu kolejny krok w rozwoju. Oby tak dalej i oby nie wszystko na raz!

Na zakończenie dnia i wpisu świąteczne ozdoby w naszym domu (ponownie) inaczej.

ND3_6511fx ND3_6516fx

P.S. Orchidea z pierwszego zdjęcia jest w trakcie rodzenia ponad 20 kwiatów, oszalała!

br /

Related Posts

Share This

2 Comments

  1. śliczne dekoracje :)

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>