Dobra dzidzia, dzień dobry!

sty 30, 2014 by

Nie od dziś wiadomo, że my – Mamy – jesteśmy w pełni uzależnione od naszych pociech. Mężczyźni polują, tfu pracują, a kobieta w domu, z dzieckiem, robi co może…nie je, nie sika, nie śpi, nie myje się, nie zdąża odebrać telefonu i tylko próbuje zadbać, by potrzeby dziecka – jakokolwiek by one nie były – zostały spełnione.
Nic nadzwyczajnego, taka mamina codzienność. I wcale nie narzekam, no…może trochę, ale zdążyłam się już z tym pogodzić i próbuję wmanewrować w to wszystko dbanie i o siebie, no i pilnować, by znajomi o mnie nie zapomnieli, czyli czasem prawie uda mi się odebrać telefon („jeszcze jeden sygnał i bym zdążyła!”), na smsy odpisuję po 19:00/20:00, gdy wieczór mam w końcu dla siebie. Staram się, serio! Fryzjer co 3 miesiące, śniadania o 14:00, rzęsy prawie codziennie pomalowane i tak dalej… Ale to wszystko to nic! Naprawdę! Zupełnie nieważne…bo ja mogę mieć idealną fryzurę, zjeść obfite śniadanie, ładnie się pomalować i ubrać, ale jeśli moje dziecko będzie miało danego dnia gorszy humor, ba – humor mieć do niczego, to ja, piękna najedzona i wymuskana wiem, że mój dzień też będzie do D***.

Nie-stety…to one, nasze najdroższe maleństwa, najkochańsze niemowlęta dyktują nie tylko harmonogram dnia, ale i samopoczucie swoje i swojej Mamy. I możemy sobie wmawiać, że jesteśmy cierpliwe, kochające i wyrozumiałe, gdy wszystko idzie nie tak, jak powinno, ma się ochotę zamknąć (tak zamknąć) uszy, oczy i drzwi za sobą i wyjść i znaleźć się gdzieś…gdzieś indziej. Oczywiście pomijam fakt, że po ochłonięciu, po 5, 10, 30 minutach pędziłybyśmy z powrotem utulić dziecko, z nowymi pokładami cierpliwości, miłości, energii i empatii.

Zdarzają się jednak dni, że dziecko w mowie poniekąd książkowej jest prawdziwym Aniołkiem. Z rana śpi, ładnie je, nie ulewa mu się tyle co zwykle, bawi się i potrafi się sobą zająć, cały dzień uśmiecha się do Mamy i Taty, nawet przy obcych jest ‚wygadane’, wieczorem mimo zmęczenia grzecznie znosi kąpiel, a gdy odkładamy je do łóżeczka spać, nie budzi się, odpływa w Krainę Marzeń w te pędy! ;) I kochane przyszłe i obecne Mamy, doceniajcie te dni! Zresztą, każda, która Matką już jest, na pewno docenia…bo w takie dni…

w tle Was uśmiechniętej przy dziecku słychać ćwierkania ptaszków,
Słońce świeci jaśniej, a nawet gdy pada Wasza aura rozświetla okolice, więc bez różnicy,
kawa smakuje lepiej,
dziecko wydaje się być lżejsze, nawet gdy przychodzi je cały dzień nosić,
pokłady energii i cierpliwości są jak studia bez dna,
facet wcale nie jest Wam potrzebny do pomocy w opiece tego dnia,
wystarcza czasu, by zrobić i obiad i się umalować, pójść na spacer, na zakupy, a dziecko nadal się śmieje!
złe wiadomości nie istnieją,
zdajecie sobie sprawę bardziej niż zwykle jak BARDZO kochacie swoje dziecko i nie wyobrażacie sobie życia bez niego…
macie ochotę tworzyć, robicie plany i odpisujecie na wszystkie zaległe smsy,
a dziecko nadal się uśmiecha i pięknie bawi na macie edukacyjnej,
rozpiera Was duma, gdy w mieście ludzie zaglądają do dziecka i podziwiają je i zagadują,
a dziecko zagaduje z powrotem i dalej się uśmiecha!
wracacie do domu, a dziecko robi coś, na co czekałyście od kilku dni widząc postępy dzieci w podobnym wieku, bez większych trudności udaje mu się zmienić pozycję, ba! nawet leżenie na brzuszku – dotąd znienawidzone – nie męczy i nie denerwuje go!
kąpiel przebiega bez przeszkód, ostatnie karmienie i w mgnieniu oka dzidzia już śpi, a przedtem?
dalej się uśmiechała :)

Kocham takie dni, w takie dni wydaje mi się, że mogę wszystko, że cudownie jest oddać cały swój czas tej kochanej istotce zrodzonej z nas, rozpiera mnie duma jak śliczny i mądry jest. Nie oddałabym go nikomu, nie chcę oddać go nikomu nawet gdy będzie starszy, takie dni uświadamiają mi jak trudna decyzja i chwila mnie/nas czeka, gdy przyjdzie mi wrócić do pracy i nie widzieć go już niemal 24 godziny na dobę. Łudzę się, że gdy stanie się bardziej ‚samodzielny’, ciekawy świata, będzie mi lżej pozostawić go w towarzystwie rówieśników, ale zapewne nasza więź jeszcze się do tego czasu zaciśnie i będzie dusić mnie, gdy będę oddalać się od niego…ale w takie dni, jak dziś, staram się o tym nie myśleć, zamiast tego upajam się dobrym humorem Groszka, a jego uśmiechy są jak miód na moją matczyną duszę, która każdego dnia drży nad nim i jego przyszłością.

A tak dzisiaj broił i napawał dumą swoją Mamę :)

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>