chwila zastanowienia

gru 17, 2013 by

chwila zastanowienia

Kilka dni temu, kiedy miałam wszystko przygotowane, by zrobić kartki – akurat miałam wieczór dla siebie, bo Tata Groszka był w pracy na nocce – usiadłam z laptopem i naklejając poszczególne elementy, słuchałam ‚moich’ kolęd. Jak już wspomniałam w tym wpisie, Boże Narodzenie kojarzy mi się z dzieciństwem, z przygotowaniami, jak ubieranie choinki, krojenie warzyw na sałatkę. Po Wigilii siadałam na dywanie, podawałam wszystkim prezenty…ta radocha i niecierpliwość na myśl, co w nich zapakowane… Każda z tych kolęd niemal cofa mnie w czasie i przestrzeni i znowu tam jestem: zapada zmrok, ubieramy się odświętnie, Mama w kuchni czyni ostatnie przygotowania, Tata niecierpliwie zerka w telewizję, ja pomagam przygotowując stół, potem nosząc potrawy na stół Wigilijny. Czuję całą sobą tę atmosferę, nie mogę się doczekać, aż w końcu zasiądziemy, zjemy zupę z suszu owocowego – tak, tak…nie barszcz z uszkami – potem pysznego karpia (naprawdę! moja Mama przygotowuje pysznego karpia!), dziubnę sałatki, śledzia, jakieś grzybki marynowane, popiję sokiem i czekam – niezależnie od wieku – jak dziecko na ten moment rozpakowywania prezentów. Szczególnie niecierpliwie czekałam, gdy w końcu zarabiałam skromne pieniądze i mogłam sama robić Rodzicom drobne prezenty. Teraz, gdy nie jest mi dane spędzać Święta z Rodzicami w Polsce, staram się dać im namiastkę siebie poprzez szczere i ciepłe słowa na kartce z życzeniami. I choć tęsknię straszliwie i boli widzenie się z nimi w Wigilię tylko na skypie, to te wszystkie lata sprawiły, że zbudowałam wspaniałą bazę odnośnie Świąt na całe swoje życie i mojej nowej rodziny. I z radością podzielę się z nią swoją miłością do tradycji świątecznej.

Od kiedy pojawił się Groszek mam o wiele więcej nowych przemyśleń…gdy idą Święta i ja tak cieszę się na ich nadejście, wyobrażam sobie ile jest dzieci, rodzin, które nie czują nic podobnego. Szczególnie jest mi szkoda dzieci – z wiadomego powodu – nie potrafię sobie nawet wyobrazić ile z nich cierpi głód, chłód, przemoc, czy samotność albo brak zrozumienia. Widzę takiego Groszka, niewinnego, bezbronnego, potrzebującego tylko miłości i łzy same cisną się do oczu na myśl, że tak wiele dzieci nigdy tego nie doświadczyło. Trywialne sformułowanie, ale chciałabym, żeby na świecie ludzie nie krzywdzili dzieci…a to pewnie by odmieniło go, bo przecież takie kochane/niekochane dzieci gdy dorosną władają tym światem i albo oddają się pomocy innym, albo wręcz przeciwnie, dążą do władzy i dobrobytu nie zważając na popełniane po drodze błędy, zbrodnie i krzywdę drugiego człowieka.

Dzieci i zwierzęta…całe życie bolałam nad losem zwierząt, na które nikt nie zważa i nie szanuje, bo to ‚tylko zwierzęta’. Przeraża mnie świadomość jak wiele dzieci znajduje się w podobnej sytuacji, bo są one zazwyczaj za małe i zbyt słabe i przestraszone, by zgłosić sprzeciw, by móc się obronić. Mówi się, że ludzie ignorują ten problem, ale ja na przykład nie mogę oglądać programów gdzie zwierzętom dzieje się krzywda – od kiedy urodził się Groszek nie potrafię patrzeć na cierpiące dzieci… :( – a powód jest jeden. Skala tego czynu jest tak ogromna, że nigdy nie byłabym w stanie im wszystkim pomóc, a naprawdę serce mi krwawi, kiedy na to patrzę. Ja więc nie ignoruję, bo oglądaniem w żaden sposób bym im nie pomogła, a zaoszczędzam sobie łez i nieprzespane noce. Wiem jednak, że ilekroć byłabym świadkiem krzywdy na zwierzęciu – a obecnie tym bardziej i dziecku – zareagowałabym, bo nie zniosłabym udawania, że tego nie widzę. Jako osoba dorosła czuję się w obowiązku pomóc komuś, kto tej ‚władzy’ nie ma. Z drugiej strony wiem też, że gdybym miała pracować zawodowo jako pracownik socjalny czy kurator sądowy (a ze swoimi studiami mogłabym), zamęczyłabym się chyba psychicznie mając świadomość ile krzywdy każdego dnia musiałabym oglądać, a jak niewielki jej odsetek dałoby radę zmienić na lepsze. To by zabijało mnie każdego dnia…co tu dużo mówić, jestem strasznie przeczulona na tym punkcie, zbyt miękka, a zarazem zbyt osobiście bym to odbierała i pewnie doszłoby do rękoczynów…bo jak się ma miękkie serce, to trzeba mieć twardą d**ę.

Chciałabym, aby choć w niewielkim stopniu każdego dnia zmieniała się sytuacja dzieci na świecie, aby chociażby jedna osoba, jedna rodzina przestała krzywdzić swoje dzieci. Aby – skoro dzieje się jakiemuś dziecku krzywda – ktoś był w stanie głośno zaprotestować, pomóc mu, zgłosić gdzieś, gdzie poważnie traktuje się dobro dziecka. W końcu zaczęło się głośno mówić o potrzebie zgłaszania każdej sytuacji, w której zagrożone jest zdrowie fizyczne i psychiczne, czy życie dziecka. Może zapobiegnie to chociaż części tragedii, jakie miałyby nastąpić, bądź dzieją się od dawna.

Nie chciałam schodzić na tak ponury temat, zwłaszcza przed Świętami, ale trzeba docenić dobro, które dają nam najbliżsi, podziękować chociaż raz w roku swoim Rodzicom za to, że mimo problemów i tak starali się zapewnić nam ciepłe, spokojne Święta, niezależnie czy skromne czy bogate.

Chciałabym życzyć każdemu, żeby był w stanie zwolnić w tym okresie, przytulić dziecko, ucałować współmałżonka, zjeść wspólną kolację i powstrzymać się od powiedzenia czegoś przykrego, gdy tak naprawdę nie ma takiej potrzeby. Rodzina powinna oznaczać wsparcie, zrozumienie, miłość i jedność. Trzymajmy się tego!

I aby rozchmurzyć trochę nastroje – i tutejszą deszczową pogodę za oknem – uchylę rąbka tajemnicy i pokażę Wam, czym w tym roku zaskoczę najbliższych. A efekt końcowy już leci do nich pocztą!

ND3_6426 ND3_6430 ND3_6432 ND3_6436 ND3_6444 ND3_6445 ND3_6450 ND3_6451

 

Related Posts

Share This

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>