ach te cycki!

lis 28, 2013 by

ach te cycki!

No właśnie…było tak pięknie, jedliśmy, nie marudziliśmy, wieczorem się najadaliśmy i przesypialiśmy całą noc…aż tu nagle.

Jednego dnia po prostu nie tyle miałam prawdziwy koszmar, bo zachowam sobie takie określenia na późniejsze wydarzenia typu ząbkowanie czy wiek nastoletni ;) Po prostu odechciało się Synu memu posłusznie ssać pierś…zaczęły się płacze, odrywanie od piersi, próbowanie ssania ponownie, znowu odrywanie, coraz większy ryk. Przyznam, że tego dnia nie wiedziałam co jest grane, więc szybko – w miarę możliwości – zagotowałam swój ręczny laktator i odciągnęłam trochę mleka, ale takie naprawdę ‚trochę’ bo zaledwie 60ml, wtedy nie wiedziałam ile 12 tygodniowe dzieci zjadają na raz. No bo skąd…nie mam wyświetlacza na sutku…w zasadzie to nigdzie indziej też nie mam wyświetlacza. Dałam te 60ml Groszkowi z butelki i ku memu zdziwieniu, przyjął i butelkę i moje mleko w tej sposób bez zawahania.

Jednakże przy następnym karmieniu pojawił się ten sam problem…najgorszy jest ten płacz. Myślę, że każda matka, której dziecko rozpaczliwie płacze utożsamia się z jego cierpieniem/bólem/problemem (?!). Tak też jest ze mną, długo nie potrafię słuchać jak Groszek płacze, co sprawia, że stresuję się jeszcze bardziej szukając rozwiązania sytuacji, a tym samym pewnie stresuję i jego.

Na szczęście chyba przewidując problemy z karmieniem – kilka tygodni wcześniej czułam jakby mniej pokarmu w piersiach i bałam się, że robi się go coraz mniej – zakupiliśmy mleko modyfikowane Aptamil, takie dla dzieci od urodzenia, nie dostających zupełnie mleka matczynego, ale i takich, u których mleko matczyne z różnych przyczyn musi być połączone z mlekiem modyfikowanym.

Przygotowałam więc szybko butelkę, a że miałam tylko jedną małą firmy Tommee Tippee, wlałam maximum czyli 150ml (na opakowaniu przeczytałam, że 12 tygodniowe dzieci powinny dostawać już 180ml), ale trudno, to musiało wystarczyć. I tutaj kolejny szok…

Groszek przyssał się nie dość, że do butelki, to jeszcze pił to mleko jak moje! Jakby zupełnie nie odczuł różnicy pomiędzy moją piersią i moim mlekiem, a kawałkiem gumy i mlekiem modyfikowanym. I gdy on tak zadowolony leżał mi na kolanach i jadł…ja płakałam. Nie pozostało mi nic innego, ciężko opisać słowami to uczucie, ale najprościej mówiąc poczułam się wielce już jemu niepotrzebna. Bo nie wiem czy zdążyłam już wspomnieć, przez szczególnie pierwsze tygodnie życia Groszka, ale i później, nie poczułam się Mamą, ale czułam i chyba nadal czuję się jak ktoś potrzebny jemu do przetrwania, ktoś kto zapewni mu wikt i opierunek. A wraz z momentem gdy chwycił butlę, uświadomiłam sobie, że ‚no tak, teraz już mnie do niczego nie potrzebujesz’, a dodatkowo zawiodłam się na sobie, bo mój organizm z jakichś niewiadomych dla mnie przyczyn nie poradził sobie z karmieniem mojego własnego dziecka. Bo przecież musiał być jakiś powód odrzucenia przez Groszka matczynej piersi.

Osobiście uważam, że musiało to nastąpić w momencie, gdy moje piersi wytwarzały zbyt mało pokarmu, żeby mógł się najeść i choć próbowałam go podstawiać pod jedną, a jak ‚skończył’ to pod drugą pierś…to może już było za późno, by mógł spokojnie przyssać się i się najeść. Ale jednego nie rozumiem, teraz co wieczór ściągam pokarm, czasem zanim to zrobię i piersi są pełne pokarmu, duże, twarde, bolesne, próbuję podstawić Groszka do piersi i zdarzy się (jak dziś), że chwilę poje, ale zaraz odrywa się i zdecydowanie odmawia dalszego karmienia. I choć wiem, że mleka jest dużo, on płacze i odwraca głowę. I wydaje mi się, że to nie nadmiar, którego jest mu ciężko ogarnąć i dlatego nie chce jeść, bo nie raz wcześniej miałam podobną sytuację i jadł ładnie zadowolony z ilości pokarmu.

Po rozmowach z koleżankami na podobnym etapie macierzyństwa, okazało się, że doświadczyły/doświadczają niemal identycznych problemów ze swoimi maleństwami. W swoim przypadku niestety podjęłam kategoryczną szybką decyzję o podaniu mleka modyfikowanego, bo jednak ten Groszkowy płacz nie pozwalał mi na nic innego. Jednak one nadal próbują, miewają gorsze i lepsze dni, ale dzieci nadal ssają pierś mamy, zamiast butelki.

I nie wiedziałam o tym zanim sama tego nie doświadczyłam, ale najprawdopodobniej jest to coś, co nazywa się ‚kryzysem laktacyjnym’, właśnie około trzeciego miesiąca życia dziecka. Czyli potrzebny dziecka rosną, a organizm matki początkowo niekoniecznie za nimi nadąża i zanim oboje się sparują, może już być za późno – jak w moim przypadku. Cieszy więc mnie jedynie fakt, że mleko nadal mam, ściągam je i mogę je przynajmniej raz dziennie podać Groszkowi, choć niestety mojego mleka jest w stanie wypić znacznie więcej niż modyfikowanego, czyli widać, ma mniej wartości/jest mniej syte, niż to sztuczne.

Z drugiej strony zastanawiałam się czy nie winić za te problemy smoczka, którego podaliśmy około 6 tygodnia życia Groszka. Ale przecież przez te wszystkie tygodnie po 6 tygodniu nic złego się nie działo, aż tu nagle cios jednego dnia.

Ale! Moja mądra koleżanka – która sama przez to przechodziła kilka lat temu – powiedziała, że nie można się dołować. Skoro dziecko tak ‚zadecydowało’ trzeba przejść z tym do porządku dziennego i przestać się zamartwiać. Nie raz już zauważyłam, że mój zły humor wpływa na to, jak zajmuje się Groszkiem, a to, że przechodzę przez lekki dół jest moim problemem, i on nie może tego odczuć. A przynajmniej tak chciałabym, by zawsze było.

Zacznijmy więc wyciągać pozytywy z tego faktu Będę mogła jeść co mi się podoba, będę mogła pić co mi się podoba, a co najważniejsze, Tata Groszka będzie mógł – i już może – też go karmić, usypiać, co jest dla mnie odciążeniem. A ja w końcu może będę mogła wyjść i zobaczyć dorosłych ludzi poza moim domem, supermarketami i spacerami.

Doświadczyłyście czegoś podobnego w swoim przypadku? Jeśli tak, podzielcie się uwagami i spostrzeżeniami. Podobne problemy sprawiają, że ludzie znajdują wsparcie i pocieszenie u siebie nawzajem.

Zdjęcie: lover.ly

Related Posts

Share This

0 Comments

Trackbacks/Pingbacks

  1. nie bój nic! | Groszkowi ... - […] raz, a jednak karmienie piersią – bo niestety ten etap mam już za sobą, więcej o tym tutaj - odbyło się …
  2. Karmienie butelką i te pe | Groszkowi ... - […] Zacznę od tego, że kiedy przyszła pora, by zacząć karmić Groszka z butelki, nie posiadałam odpowiedniego sprzętu, wszystko przez …

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>