A po odwiedzinach…

kwi 16, 2014 by

A po odwiedzinach…

Jak to mawiają, ‚awwww’, ktoś wszedł na Groszka wyszukując w googlach ‚kocham groszka’, czyżby? :D Nie ‚groszek’, ale ‚groszka’, czyli Groszka mojego, prawda?
Moja nieaktywność związana jest ściśle z wizytą mojego Taty u nas. Przyznać mu trzeba, że stara się swoją obecność wykorzystać pomagając nam, ile się da. To malowanie płotu, to wyrównywanie framugi drzwi, żeby nie ocierała, czy składanie karmnika dla ptaków. Fakt, że w naszym domu, no i ogródku, roboty jest bez końca i nie da się tego wszystkiego w tydzień ogarnąć, tym bardziej dzięki mu za to, że stara się być pomocny.

Groszek zachwyca go swoją otwartością, uśmiechem i pogodnym usposobieniem. A mi jest tym bardziej miło, że to, po co tu przyjechał – odwiedzić Groszka – uda się w 100%. Nasze dziecko na szczęście nie jest marudne, niezadowolone, płaczliwe. Coś musi mu ewidentnie dolegać i się nie podobać, by musiał się zdenerwować, marudzić i płakać. A ponieważ ja, znając go, staram się do takich sytuacji nie dopuszczać, Tata mój może nacieszyć się wnukiem ile tylko chce i wzajemnie.

Mam nadzieję, że za kilka miesięcy, albo przed, lub w okolicach lata uda nam się polecieć do Polski i w końcu odwiedzić najbliższych. Mimo, że Groszek nic nie zapamięta z tego wyjazdu, bardzo zależy mi, by w końcu wszyscy go zobaczyli i choć trochę to nacieszyli już teraz ponad 7 miesięcznym Groszkiem. Gdy polecimy do Polski Groszek będzie miał zapewne około 10 miesięcy. Bardzo dużo jak na pierwszą wizytę w Polsce, prawda?

Niestety, kupno domu połączone z przeprowadzką, rodzeniem dziecka i kiepsko płatnym macierzyńskim to nie najlepsze rozwiązanie na planowanie odwiedzin rodziny za granicą. Dlatego na długie miesiące musieliśmy zrezygnować z jakichkolwiek wyjazdów. Zazwyczaj nie dość często wyjeżdżamy do Polski ze względu na różnicę zmian, w jakich pracujemy ja i Tata Groszka. Dlatego też ostatni raz odwiedziliśmy mój dom rodzinny w maju zeszłego roku, czyli lekką ręką niedługo minie rok od tego czasu.
Po części wiem, że tak jest lepiej, bo bardziej się hartujemy od wyjazdów i niewidzenia się z najbliższymi, a z drugiej strony takie odwiedziny to około 1000 funtów, z którymi musimy się pożegnać i wcale nie trzeba się jakoś specjalnie starać, by je wydać. W obecnej sytuacji tym bardziej nie możemy sobie na to pozwolić.

Na dzień dzisiejszy mój Tata wrócił już do Polski, ciężko opisać jak żal mi jego było, gdy uświadomiłam sobie jego sytuację. Spędził z ukochanym wnukiem pierwszy wspólny tydzień od jego narodzin, długo się naczekał, a następnie przyszło mu wrócić z powrotem do domu. Zostawiając mnie, Groszka, przyjemną atmosferę wczasów i odpoczynku, którą tu zastał. Ale jak świat światem, zapewne większość z nas cierpi musząc powrócić do szarej rzeczywistości po urlopie i miło spędzonym czasie. Gdy do tego dochodzi rozstanie z rodziną – tym bardziej. Pocieszam się, że póki co dla Groszka to spotkanie obeszło się bez echa, że nie był smutny i świadomy sytuacji, podczas rozstania. Niestety przyszło nam żyć w odosobnieniu, z dala od rodziny, gdzie jedynymi najbliższymi osobami dla Groszka jesteśmy my – Rodzice. Przez to też trudniej przychodzą mi rozstania z nim, wydaje mi się, że nikt nie zaopiekuje się Groszkiem równie dobrze, jak ja, my.
Typowa słabość kobiety ‚muszę zrobić to sama, bo tylko ja zrobię to dobrze’ i miałam tak od zawsze, czym sprowadzam na siebie tylko więcej roboty w domu, uznając, że zamiast tłumaczyć i się denerwować, wolę sprzątać sama (nie wszystko oczywiście). To samo tyczy się Groszka, nawet nie potrafię sobie wyobrazić, że zostawiłabym jego komuś na cały dzień i próbowała wytłumaczyć  jak z nim postępować, jak i czym karmić, jak reagować, gdy płacze i jak go usypiać. Przede wszystkim martwiłabym się, że Groszek byłby z jakiegoś powodu nieszczęśliwy, albo, że ktoś zrobiłby mu niechcący krzywdę, nieumiejętnie opiekując się nim. Nie jest to uczciwe myślenie, bo sama jeszcze kilka miesięcy temu nie miałam pojęcia jak zajmować się tak małym dzieckiem, a jednak trzeba było temu podołać i nikt nie wątpił, że damy radę.

Patrząc jednak na to wszystko z perspektywy czasu, myślę sobie, że zaufanie każdemu świeżo upieczonemu Rodzicowi, że biorąc do domu noworodka, nie zrobi mu krzywdy i zapewni mu należytą opiekę, jest brawurowym podejściem do sprawy. Mam tylko nadzieję, że te 90% przypadków, faktycznie wie, co robi, a reszcie da się pomóc zanim stanie się coś złego…na przykład roczne dziecko trafiające do szpitala w stanie agonalnym ważąc 5 kg. :/

Ale, ale, poza smuteczkami związanymi z wyjazdem Dziadzi, miniony tydzień pełen był wrażeń i pozytywnych emocji, skupmy się więc na nich! Oto wczorajszy zadowolony Groszek i równie zadowolony dziadzio.

ND3_8467

ND3_8469

ND3_8484

ND3_8528

ND3_8575

ND3_8594

ND3_8685z

Wiedziałyście, że tak też można nosić body? ;)

ND3_8689

Related Posts

Share This

3 Comments

  1. Piękny Groszek :D Super, że sobie spędziliście wspólnie czas, i oby jak najwięcej takich różnych okazji :D

  2. Temat mi bliski ;)
    A Groszkowi widzę włoski już pięknie rosną :)

    • Mama Groszka

      No właśnie bidulka jesteś, dobrze, że przynajmniej widzisz się z Rodzinką w miarę regularnie, to najważniejsze!

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>