£££

lis 30, 2013 by

£££

Funty, funciki, kochane pieniążki, w jakimkolwiek kraju się jest, pieniążki cieszą tak samo. Mówi się, że szczęścia nie dają, ale na pewno mogą szczęściu pomóc. ;) Chyba każda z nas lubi pieniądze wydawać, a raczej mieć je i móc kupować. A móc kupować równa się posiadać. Nigdy nie wyczerpie się ten temat, zawsze jest coś, co chce się jeszcze mieć. A lista znaaacznie wydłuża się, gdy zachodzi się w ciążę i staje się długa jak stąd aż do Polski, gdy dziecko już się urodzi. Zapewne niewiele ma to wspólnego z potrzebami dziecka, bo ono potrzebuje tylko mleka, czystej pieluszki, snu i bliskości mamy. Do tego nie potrzeba dużo pieniędzy. Oczywiście trzeba kupować dziecku na bieżąco świeże, coraz to większe ciuszki. Ale nic poza tym. Ale powiedz to dziewczynie, która pierwszy raz zostanie matką i wydaje jej się, że te WSZYSTKIE rzeczy na rynku oferowane maleństwu są NIEZBĘDNE. A jakże by inaczej?! ;)

Mnie może nie aż tak pochłonęło to szaleństwo, ale jeśli chodzi o ubrania to naprawdę ciężko wyjść ze sklepu z pustymi rękami, powiedziałabym, że jest to rzeczą niemożliwą. I nawet jeśli na początku ciąży boimy się zapeszać, bo kiedy chodzi o kruche życie płodu, później już nazywanego dzieckiem, to nie ma żartów, tak gdy brzuch staje się pokaźnych rozmiarów, stoimy przed naprawdę ciężkim wyborem, jaki oferują nam sklepy. Odczuwamy potrzebę zapewnienia dziecku wszystkiego, co będzie mu niezbędne, a nawet więcej. Zazwyczaj jeszcze na ‚nawet więcej’ się nie kończy. :) Ciuszki, kosmetyki, butelki, wanienka, wózek, laktator, kocyki, podgrzewacz, pieluszki, karuzelka nad łóżeczkiem, och zapomniałabym: mebelki! Istna studnia bez dna. Żeby taką samą studnią były nasze portfele i konta bankowe.

Już przez to przeszłam, teraz będę powoli wkraczać w temat zabawek edukacyjnych, huśtawek, bujaczków – hmm nawet to już mam :) Ale kiedy malutka dzidzia zadomawia się i zaaklimatyzuje do swoich Rodziców, można zacząć troszkę szaleć w temacie ubioru. W końcu dzidzia to dzidzia, ale nie tylko, jest albo małą dziewczynką, albo chłopcem. Jeśli chodzi o dziewczynki chwilowo temat jest mi obcy – może za kilka lat – tak kupowanie i zachwycanie się działem chłopięcym (bardzo skromnym w niektórych sklepach w tym malutkim dennym poniekąd mieście) staje się coraz to bliższe memu sercu. Przyznać trzeba, że wdrażam się dopiero w temat, ale zawsze podobały mi się fajnie ubrane dzieciaki. Oczywiście nie idźmy w skrajności, bo ani zbyt drogich ciuszków na maximum kilka miesięcy użytkowania, czy też byle jakich najtańszych kiepskich jakościowo, nie chcemy kupować. Bo zamiast drogich ubrań, które nie raz kosztują więcej niż ciuch dla osoby dorosłej (swoją drogą gdzie tu logika? przecież koszulka na 3 miesięczne dziecko wymaga mniej materiału niż ta na dorosłą osobę), wolę kupić coś, czym dziecko rozwijałoby swoje zmysły, jak wspomniane powyżej zabawki edukacyjne. A gdy chodzi o ciuszki tanie, to po tylu praniach, ile będą wymagały, po około 2 tygodniach zamienią się w szmatę i mówię dosłownie, szmatę. Dzisiaj na przykład Groszek miał dzień ulewania i każdą z dwóch zakładanych po sobie świeżych czystych koszulek ponosił tylko łącznie parę godzin. I oczywiście dziecięce ciuszki nie są stworzone do noszenia dniami i nocami, jednak czasem ubieram mu spodenki tylko na wyjście do sklepu, nie piorę ich więc po jednorazowej takowej wycieczce.

Ciuszki Groszka dzielę na takie wyjściowe typu jeansy i bluzy z kapturkiem, oraz takie bardziej domowe, jak dresy, legginsy, koszulki z dziecięcym, zamiast chłopięcego wzorkiem. I w zasadzie i jednego i drugiego rodzaju ciuszków mi ostatnio zabrakło. Moja bratowa i Mama pewnie czyta to i dziwi się, bo jeszcze kilka miesięcy temu tonęłam w workach z dziecięcymi ubrankami, z których wraz z Mamą i Tatą Groszka wybieraliśmy te, które najbardziej podeszły nam do gustu. I uwierzcie mi, tego było z tonę! Po dokładniejszym przyjrzeniu się im wyszło, że najwięcej jest o te kilka rozmiarów wyżej od nowonarodzonego Groszka, dlatego leżą one w szafie i czekają na swój czas. Ach, oczywiście wszystkie te ciuszki były mniej lub bardziej używane, pożyczone, po dzieciach brata i bratowej, a także – chyba – innych dzieciaczków w rodzinie. A wracając…musiałam, a może właśnie po prostu czułam OGRRROMNĄ potrzebę i chciałam, kupić parę wyjściowych koszulek z długim rękawem, spodenek, czapkę na zimę, buciki (?), czy bluzę z kapturem. W Anglii istnieje sieciowy sklep odzieżowy o nazwie Matalan, ładne, dobre jakościowo ubrania z rozsądnej cenie, nie powiem, że brałam co popadnie, ale wyszło tego sporo. ALE! Efekt jest zachwycający. Pierwszy miesiąc życia Groszek ubierany był wyłącznie w body + pajacyk, ale jak już wspomniałam, to się zmienia, gdy już wypracujecie sobie metodę przebierania dzidzi i wtedy macie ochotę rozbudować jej/jemu garderobę. Kilka zdjęć ze złowionych ubranek poniżej.

ND3_5640ND3_5644ND3_5654ND3_5655

p

Related Posts

Share This

4 Comments

  1. Oj tak, na dziecko to można wydawać i wydawać… jak widzę coś dla siebie to się z milion razy zastanowię, a jak coś mi się dla małego spodoba – biorę od razu :D Groszek wygląda przesłodko! <3

  2. Aga

    Super ubraneczka i zdjęcia tyż ładne. Sama robiłaś? Ja wczoraj takie zakupy zrobiłam dziewczynom, że ledwo do domu dotargałam. Sobie nic z ubrań nie kupuję (‚bo kupię jak już schudnę’), więc swoje potrzeby związane strojenie m realizuję dzięki moim królewnom.

  3. admin

    Aga K pokaż koniecznie co kupiłaś! a zdjęcia robił Robert, a ja stylizację ;) Aga W nawet nic nie mów, ja już przestałam wchodzić do sklepów i działów dziecięcych z tego powodu :D

  4. kurczę, ja się w ogóle nie zastanawiałam nad ubiorem Zahy, i tak już jest do dziś, a teraz jak kupuję to przeważnie coś, co przyda się jej bratu :P po półtora roku robi się taka sterta ubranek (i pieniędzy :D, że podchodzę do tematu bardzo praktycznie. choć muszę przyznać, że starsze dziecko ma już swój.. hmm… powiedzmy gust, czyli już bardziej zastanwiam się, co założy a co nie, choć jednak jest też tak, że dzieci, gdy kończyny zrobią się sztywne ;) daje się przekonać, w jakiejś tam mierze ;)

Trackbacks/Pingbacks

  1. skomplikowane manerwy czyli jak się (nie) ubierać | Groszkowi ... - […] już wcześniej wspomniałam w tym wpisie, przez przynajmniej pierwszy miesiąc życia Groszek ubierany był w body i pajacyki […]

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>