10 miesięcy to już nie cyfra

cze 29, 2014 by

10 miesięcy to już nie cyfra

Wiecie co, przeoczyłam miesięcznicę Groszka. Autentycznie zapomniałam, że 26-ty tego miesiąca, to 26-ty dzień każdego miesiąca od narodzin Groszka. Ale wtopa! Wtopa taka osobista, bo zawsze wiedziałam, że tego dnia akurat jeśli ktoś zapyta, to już nie mogę mówić, że Groszek ma ‚9 miesięcy’ albo ‚9 i pół’ czy ‚prawie 10′, ale od 26-go właśnie już 10 miesięcy. Tak czy inaczej należy mu się podsumowanie miesiąca. Bez zbędnych ceregieli w takim razie… ;)

Ostatni miesiąc był dość intensywny, zwłaszcza przez opanowanie przez Groszka umiejętności raczkowania. To jest jego głównym, ulubionym zajęciem, a wypuszczony z rąk, czy wyjęty z kojca zachowuje się jak radosny szczeniak, czym prędzej leci przed siebie, by dorwać co ciekawszy element otoczenia, najczęściej moje klapki, albo stoper do drzwi.

Bodajże przez ostatni miesiąc nauczyliśmy Groszka drzemania w jego własnym łóżeczku. Nie wiem, ale wydawało mi się, że będzie to jakąś katorgą, bo był on przyzwyczajony do czegoś zupełnie innego i myślałam, że będzie silnie obstawał, by nic w jego małej codziennej rutynie nie zmieniać. I choć bywały dni, gdy ryczał i położyć się spać nie dał, nie miało to raczej jednak związku z faktem kładzenia w łóżeczku, ale z tym, że w tamtym momencie akurat spać nie chciał i od niedawna wiem, że jeśli taka sytuacja ma miejsce, to nie możemy go zmuszać, bo nic dobrego z tego nie wychodzi. Trzeba odłożyć usypianie w czasie, czasem wystarczy już pół godziny, by był gotowy, by zgodzić się pójść spać… ;) Teraz zastanawiam się po co męczyliśmy się tak długo z usypianiem go na łóżku, budowaniem okopów wokół, czy leżeniem z nim (przy okazji można było uciąć sobie drzemkę) podczas, gdy on drzemał. Tak jak teraz, jest o wiele prościej, no i mówiąc po wychowawczemu, dziecko śpi tam, gdzie dziecko spać powinno i wszyscy są zadowoleni.

Przez ostatnie kilka dni zauważyłam, że Groszek nabrał niezłego tempa w raczkowaniu, frajdę sprawia mu najbardziej, gdy udaję, że go gonię i zaraz dopadnę, wtedy tak słodko przebiera tymi nóżkami i próbuje mi ucieć pokrzykując i śmiejąc się radośnie. Dodatkowo coraz częściej widzimy go, że namiętnie staje przy wszystkim, przy czym stanąć się da. Nawet przy Maminej nodze, gdy wokół nie ma nic ciekawszego. Odkrywa dużo nowych rzeczy z tej perspektywy, no i przede wszystkim do dużej ilości nowych rzeczy ma przez to dostęp i trzeba go jeszcze bardziej pilnować, by nie zdążył sobie niechcący zrobić krzywdy.
Czasem zapomina się, że teoretycznie każda głupia rzecz jest dla niego zagrożeniem. Czy to ceramiczna solniczka, długopis, łyżka, czy kawałek folii. I tak wydaje mi się, że jest dość grzeczny, bo nie dość, że jest w miarę usłuchany i na dźwięk słów ‚zooostaw’ ‚nie wolno!’ reaguje i doskonale wie, że znowu dotknął zakazanej rzeczy… ;) Problem w tym, że gdzie się nie ruszy, wszystko jest zakazane, oj ciężkie życie takiego małego odkrywcy… ;)

Nasz dom nie jest przygotowany do tego tempa zapoznawnia się z nim przez Groszka. Bramki na schody nie kupione, zabezpieczenia na szafki i szuflady nie kupione, pianka, która ma ochraniać kanty i rogi stołu nie zamocowane. Przez to oczywiście nie jest mniej bezpieczny, bo nigdy nie pozwalam, by udał się w jakiejś miejsce sam na dłużej niż jakieś 5 sekund i w tym czasie wiem, czy kątem oka widzę, że jeszcze nie zdążył na przykład wejść na schody i zawsze jestem przy nim zanim cokolwiek mogłoby się zdarzyć. Gdy zauważę, że zacznie interesować się szafkami, zaraz kupimy zabezpieczenia. Temat bramek na schody jest otwarty i szukamy tych idealnych…

Ciekawa jestem kiedy Groszek będzie dość skoordynowany, by zrobić pierwszy kroczek? Już teraz nie raz stoi w łóżeczku i puszcza się szczebelków obiema rączkami, próbuje tego coraz częściej i fakt, że nie wygląda jakby nie wiedział, co robi, ale panuje nieźle nad sytuacją.

Co do zmian ostatniego miesiąca, to łóżeczko w końcu wylądowało na swojej ostatecznej – najniższej pozycji. Tata Groszka uparł się, że czas je obniżyć, bo Grochu zaczął niebezpiecznie się z niego wychylać i mimo, że byłoby ciężko, mogłoby mu się za którymś raczej udać przegibnąć na drugą stronę. Widziałam to w wyobraźni i wolałam, by tam zostało. Na Groszku wrażenia żadnego to nie zrobiło. Nie ma problemu z wyciąganiem go z łóżeczka i pękającym przy tym kręgosłupie, bo Groszek zawsze stoi i czeka uśmiechnięty, by go z łóżeczka wyciągnąć, a to oznacza, że tak nisko się do niego nie trzeba schylać.

Co do pokarmów, to jesteśmy dość monotematyczni i słabo rozwinięci i pora to zmienić. Do tej pory Groszek jadł kurczaka, łososia, sporą ilość warzyw, które jednak muszę póki co na maksa zblendować, bo nie szło mu jedzenie, ponadto wszelkie owoce, ryż, kasza jaglana. Ale ponieważ to wszystko odbywało się dość chaotycznie mam nadzieję wziąć się za siebie i regularnie, powiedzmy co drugi dzień (bo jeśli ugotuję coś w jednym, to w kolejnym zostanie do zjedzenia to z poprzedniego) przygotowywać zdrowe, zawsze nowe jedzonko. Zbyt długo myślałam, że sama nad tym zapanuję, ale świadomość jak ważna jest dieta rozwijającego się niemowlaka, sprawiła, że realia przegrały z moimi wyobrażeniami. Dlatego już dzisiaj po odwiedzeniu strony Ala’Antkowe BLW spisałam sobie do specjalnego zeszytu najciekawsze (według mnie) przepisy dziewczyn i zaczynam wprowadzać je w życie. Jak znajdziecie przepis na placuszki szpinakowo-cukiniowe, to to będziemy jeść jutro (ewentualnie pojutrze… ;) ), a potem na przykład mięsno-indyczne pulpeciki, czy warzywny omlet z kuskusem. Tak serio, to zdjęcia tak zachęcają, by wypróbować te wszystkie przepisy, że mam tylko nadzieję, że nic nie schrzanię przygotowując te potrawy i, że posmakują one Groszkowi. Bo to na jego opinii zależy mi najbardziej.

Z informacji dodatkowych to Groszek waży nieco ponad 10 kg (w końcu nie podałam jego wagi po ostatnim miesiącu, wtedy ważył bodajże 9,900 kg), mierzy (według moich skromnych amatorskich pomiarów) około 76 cm i ubiera się nadal w pieluszki numer 4 i czasem 4+. Gdy jednak muszę sprzątać jego dupkę i pieluszkę z si-kupy zastanawiam się, czy nie powinnam zwiększyć rozmiaru pieluch na jakieś 8, serio. ;) Ponadko kupiliśmy już fotelik 9-18 kg, użyliśmy z 2 razy i zabraliśmy go z powrotem do domu postanawiając, że póki jeszcze Grochu nie wyrósł, to powinien jak najdłużej jeździć tyłem w mniejszym. Bo bezpieczniej.

I znowu wtopa, bo zdjęć nowych ni ma…obiecuję zmienić to w przeciągu kilku najbliższych dni kilkakrotnie. A tymczasem dzisiejsza stylówka z popołudniowego spacerku.

 

IMG_20140628_182336

 

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>